Sposób, w jaki miasto wyjaśnia sprawę zabicia jenota przez łowczego miejskiego jest skandaliczny - mówi przewodniczący klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości. Marek Duklanowski wraca do sytuacji z początku października, kiedy to łowczy miejski Ryszard Czeraszkiewicz zastrzelił jenota przy ulicy Zabużańskiej w Szczecinie.
O wyjaśnienie okoliczności zwrócił się w interpelacji, jednak odpowiedź zastępcy prezydenta Szczecina Daniela Wacinkiewicza nie jest dla niego satysfakcjonująca. Duklanowski chce między innymi doprecyzowania, z jakiej broni strzelał Czeraszkiewicz, bo według niego nie była to zwykła broń palna - tak wynika z filmu, jaki nagrano podczas interwencji.
- Szelest worka jest głośniejszy niż strzał. W moim przekonaniu, każda z osób jest w stanie jasno odebrać, że chodzi o strzał z broni pneumatycznej. Ja w swojej odpowiedzi mam informację, że miejski łowczy może oddawać strzały z broni palnej na terenie miasta - mówi Duklanowski.
- Wątpliwości budzi też brak opinii weterynarza przed odstrzeleniem zwierzęcia, a taka jest konieczna według umowy między miastem a łowczym - dodaje Duklanowski. - W tym przypadku i doskonale widać to na filmie. Zresztą w odpowiedzi mam jasno powiedziane, że mimo tego, że jest zapis w umowie nie było potrzeby opinii weterynarskiej, bo przecież pan Czeraszkiewicz jest członkiem Polskiego Związku Łowieckiego i może podjąć decyzję o uśmierceniu zwierzęcia.
Po incydencie miasto zobligowało Ryszarda Czeraszkiewicza do wyjaśnienia sytuacji na piśmie. Zamówiło także opinię prawną i ocenę powiatowego lekarza weterynarii. Jak pisze w odpowiedzi na interpelację radnego zastępca prezydenta Szczecina Daniel Wacinkiewicz, nie ma podstaw, by stwierdzić, że łowczy miejski naruszył umowę. Zastępcy prezydenta Szczecina Daniel Wacinkiewicz i Marcin Pawlicki w rozmowie z Markiem Duklanowskim zobowiązali się do wyjaśnienia sprawy.
- Szelest worka jest głośniejszy niż strzał. W moim przekonaniu, każda z osób jest w stanie jasno odebrać, że chodzi o strzał z broni pneumatycznej. Ja w swojej odpowiedzi mam informację, że miejski łowczy może oddawać strzały z broni palnej na terenie miasta - mówi Duklanowski.
- Wątpliwości budzi też brak opinii weterynarza przed odstrzeleniem zwierzęcia, a taka jest konieczna według umowy między miastem a łowczym - dodaje Duklanowski. - W tym przypadku i doskonale widać to na filmie. Zresztą w odpowiedzi mam jasno powiedziane, że mimo tego, że jest zapis w umowie nie było potrzeby opinii weterynarskiej, bo przecież pan Czeraszkiewicz jest członkiem Polskiego Związku Łowieckiego i może podjąć decyzję o uśmierceniu zwierzęcia.
Po incydencie miasto zobligowało Ryszarda Czeraszkiewicza do wyjaśnienia sytuacji na piśmie. Zamówiło także opinię prawną i ocenę powiatowego lekarza weterynarii. Jak pisze w odpowiedzi na interpelację radnego zastępca prezydenta Szczecina Daniel Wacinkiewicz, nie ma podstaw, by stwierdzić, że łowczy miejski naruszył umowę. Zastępcy prezydenta Szczecina Daniel Wacinkiewicz i Marcin Pawlicki w rozmowie z Markiem Duklanowskim zobowiązali się do wyjaśnienia sprawy.

Radio Szczecin