Młody lis w pułapce czy koziołek uwięziony w szczeblach barierki. To tylko niektóre interwencje, którymi zajmował się w ostatnim czasie szczeciński łowczy miejski Ryszard Czeraszkiewicz.
Jeśli przerwa pomiędzy szczeblami barierki wynosi więcej niż 10 cm, to sarna bądź kozioł w niej utknie. To błąd projektantów - powiedział Ryszard Czeraszkiewicz.
- W ten sposób sarny stają się ofiarami takiej a nie innej konstrukcji. Trzeba umiejętnie sarnę uwalniać, wyciągając ją z powrotem. Nie wolno do przodu, bo ją uszkodzimy. Nie jest też konieczne rozcinanie tych szczebli - uzupełnił łowczy miejski.
Kolejny przypadek dotyczył lisa, który utknął w siatce.
- Normalnie on by nie włożył tam głowy, ale siatka była nadwyrężona i po prostu ją wcisnął. Chciał się cały zmieścić, ale nie było na to szans. Nie wyszedłby z tego, gdyby nie przypadek, że ktoś go zauważył - podsumował Ryszard Czeraszkiewicz.
Jak przestrzega łowczy miejski, w sytuacji, gdy widzimy dzikie zwierzę w tarapatach, należy postąpić bardzo delikatnie. Najlepiej nie podchodzić, ponieważ może to spowodować u niego jeszcze większą panikę, tylko od razu zgłosić straży miejskiej lub policji.
- W ten sposób sarny stają się ofiarami takiej a nie innej konstrukcji. Trzeba umiejętnie sarnę uwalniać, wyciągając ją z powrotem. Nie wolno do przodu, bo ją uszkodzimy. Nie jest też konieczne rozcinanie tych szczebli - uzupełnił łowczy miejski.
Kolejny przypadek dotyczył lisa, który utknął w siatce.
- Normalnie on by nie włożył tam głowy, ale siatka była nadwyrężona i po prostu ją wcisnął. Chciał się cały zmieścić, ale nie było na to szans. Nie wyszedłby z tego, gdyby nie przypadek, że ktoś go zauważył - podsumował Ryszard Czeraszkiewicz.
Jak przestrzega łowczy miejski, w sytuacji, gdy widzimy dzikie zwierzę w tarapatach, należy postąpić bardzo delikatnie. Najlepiej nie podchodzić, ponieważ może to spowodować u niego jeszcze większą panikę, tylko od razu zgłosić straży miejskiej lub policji.

Radio Szczecin