Na cmentarzu przy ulicy Bronowickiej w Szczecinie pożegnano kapitana Mirosława Foltę, byłego przewodniczącego Rady Pracowniczej PŻM.
Jak podkreślają koledzy Folty z branży morskiej, jego pasją było pływanie po morzach i ocenach, dlatego wybrał pracę marynarza, awansując później na kapitana.
Był serdecznym przyjacielem - wspomina Anatol Magdziak, prezes Stowarzyszenia Absolwentów Państwowej Szkoły Rybołówstwa Morskiego w Szczecinie.
- Pracowałem w rybołówstwie, a Mirek w PŻM. Wspaniały człowiek. Prawdomówny, zawsze można było się do niego zwrócić i pomógł. Koleżeński. Wszystkie morza i oceany zaliczył. Myśmy szli z pasją do szkół w latach sześćdziesiątych - mówi Magdziak.
- Znałem go już ze szkoły. Bardzo dobry kapitan, przyjacielski dla całej załogi - wspomina Bogdan Szlachcic, starszy mechanik.
- W PŻM to kapitan Folta. Tym bardziej i tym ciężej przyjmuję jego stratę - mówi Marek Gróbarczyk, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury.
Mirosława Folta swój pierwszy rejs odbył na "Darze Pomorza". Pływał pod banderą Polskiej Żeglugi Morskiej, na morzu spędził 30 lat. Zmarł w sobotę w wieku 77 lat.
Był serdecznym przyjacielem - wspomina Anatol Magdziak, prezes Stowarzyszenia Absolwentów Państwowej Szkoły Rybołówstwa Morskiego w Szczecinie.
- Pracowałem w rybołówstwie, a Mirek w PŻM. Wspaniały człowiek. Prawdomówny, zawsze można było się do niego zwrócić i pomógł. Koleżeński. Wszystkie morza i oceany zaliczył. Myśmy szli z pasją do szkół w latach sześćdziesiątych - mówi Magdziak.
- Znałem go już ze szkoły. Bardzo dobry kapitan, przyjacielski dla całej załogi - wspomina Bogdan Szlachcic, starszy mechanik.
- W PŻM to kapitan Folta. Tym bardziej i tym ciężej przyjmuję jego stratę - mówi Marek Gróbarczyk, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury.
Mirosława Folta swój pierwszy rejs odbył na "Darze Pomorza". Pływał pod banderą Polskiej Żeglugi Morskiej, na morzu spędził 30 lat. Zmarł w sobotę w wieku 77 lat.

Radio Szczecin