"Prokurator Zapaśnik została przywrócona ze stanu spoczynku w sposób nieskuteczny" - orzekł dziś szczeciński sąd apelacyjny. To nietuzinkowa sprawa. Chodzi o prokurator Barbarę Zapaśnik, okrzykniętą przez media "żelazną Baśką".
Słynna oskarżycielka grup przestępczych została przywrócona ze stanu spoczynku w 2016 roku.
W lutym bieżącego roku miał się rozpocząć proces, w którym przygotowała akt oskarżenia. Nie rozpoczął się, bo sąd okręgowy uznał, że gdy wnosiła akt oskarżenia, nie była prokuratorem w stanie czynnym.
Chodzi o to, że wróciła do prokuratury już po upływie czasu obowiązywania jednorazowego przepisu. Ten pozwalał na przywrócenie prokuratorów ze stanu spoczynku do czynnej służby w ciągu 60 dni.
Dziś sąd apelacyjny zgodził się - Zapaśnik "została przywrócona do służby w sposób nieskuteczny". Ale jednocześnie uznał, że sąd okręgowy popełnił błąd - tłumaczy rzecznik szczecińskiego Sądu Apelacyjnego Robert Bury
- Zamiast wezwać prokuratora uprawnionego do tego, żeby naprawił ten błąd w postaci braku podpisu pani prokurator Zapaśnik, który już nie będąc prokuratorem w stanie czynnym tego podpisu pod aktem oskarżenia złożyć nie mogła, umorzył postępowanie - tłumaczy Bury.
Postanowienie sądu, czyli umorzenie postępowania było przedwczesne - tłumaczył sędzia Andrzej Olszewski.
- Przywrócenie na stanowisko równorzędne z poprzednio zajmowanym nie było czynnością z gruntu bezprawną, ale dokonaną w niewłaściwym trybie, z powołaniem na niewłaściwy przepis. Pani prokurator Zapaśnik działała w dobrej wierze - mówi Olszewski.
Teraz sprawą znów zajmie się sąd pierwszej instancji - będzie musiał m.in. ocenić, czy trzeba powtórzyć czynności śledcze, a na pewno wezwać do podpisania aktu oskarżenia przez uprawnionego do tego prokuratora.
W lutym bieżącego roku miał się rozpocząć proces, w którym przygotowała akt oskarżenia. Nie rozpoczął się, bo sąd okręgowy uznał, że gdy wnosiła akt oskarżenia, nie była prokuratorem w stanie czynnym.
Chodzi o to, że wróciła do prokuratury już po upływie czasu obowiązywania jednorazowego przepisu. Ten pozwalał na przywrócenie prokuratorów ze stanu spoczynku do czynnej służby w ciągu 60 dni.
Dziś sąd apelacyjny zgodził się - Zapaśnik "została przywrócona do służby w sposób nieskuteczny". Ale jednocześnie uznał, że sąd okręgowy popełnił błąd - tłumaczy rzecznik szczecińskiego Sądu Apelacyjnego Robert Bury
- Zamiast wezwać prokuratora uprawnionego do tego, żeby naprawił ten błąd w postaci braku podpisu pani prokurator Zapaśnik, który już nie będąc prokuratorem w stanie czynnym tego podpisu pod aktem oskarżenia złożyć nie mogła, umorzył postępowanie - tłumaczy Bury.
Postanowienie sądu, czyli umorzenie postępowania było przedwczesne - tłumaczył sędzia Andrzej Olszewski.
- Przywrócenie na stanowisko równorzędne z poprzednio zajmowanym nie było czynnością z gruntu bezprawną, ale dokonaną w niewłaściwym trybie, z powołaniem na niewłaściwy przepis. Pani prokurator Zapaśnik działała w dobrej wierze - mówi Olszewski.
Teraz sprawą znów zajmie się sąd pierwszej instancji - będzie musiał m.in. ocenić, czy trzeba powtórzyć czynności śledcze, a na pewno wezwać do podpisania aktu oskarżenia przez uprawnionego do tego prokuratora.

Radio Szczecin