Mimo niespokojnej sytuacji na Bliskim Wschodzie nie ma ekonomicznego uzasadnienia tak radykalnych wzrostów cen na stacjach paliw - ocenia analityk Domu Inwestycyjnego Xelion Piotr Kuczyński.
Ekspert w rozmowie z Radiem Szczecin stwierdził, że koncerny paliwowe wykorzystują panikę wśród kierowców obawiających się dalszych podwyżek.
- Orlen i inne firmy mają zapasy i najpewniej sprzedają na razie paliwo z tych starych zapasów. W związku z tym nie ma uzasadnienia dla podnoszenia już teraz cen - tłumaczył Kuczyński.
Według ekonomisty to, z czym mamy obecnie do czynienia, to nic innego jak drenowanie kieszeni kierowców zarówno przez globalnych, jak i przez krajowych graczy.
- Najpewniej marże i cała metoda wyliczania hurtowych cen benzyny i diesla opiera się na cenach światowych na giełdach. Ale fizycznie oni sprzedają jeszcze stare paliwo - dodaje Kuczyński
Wysłaliśmy pytania do Orlenu w tej sprawie. Spółka odpowiedziała, że "dąży do zapewnienia klientom najniższych możliwych cen paliw" dodając, że "są one teraz jednymi z najniższych w Unii Europejskiej." Zaznaczono, że firma "nie funkcjonuje na rynku paliw samodzielnie – w 2025 roku 38% zużywanego w naszym kraju oleju napędowego i 25% benzyn pochodziło z importu, z rafinerii poza Polską."
- Orlen i inne firmy mają zapasy i najpewniej sprzedają na razie paliwo z tych starych zapasów. W związku z tym nie ma uzasadnienia dla podnoszenia już teraz cen - tłumaczył Kuczyński.
Według ekonomisty to, z czym mamy obecnie do czynienia, to nic innego jak drenowanie kieszeni kierowców zarówno przez globalnych, jak i przez krajowych graczy.
- Najpewniej marże i cała metoda wyliczania hurtowych cen benzyny i diesla opiera się na cenach światowych na giełdach. Ale fizycznie oni sprzedają jeszcze stare paliwo - dodaje Kuczyński
Wysłaliśmy pytania do Orlenu w tej sprawie. Spółka odpowiedziała, że "dąży do zapewnienia klientom najniższych możliwych cen paliw" dodając, że "są one teraz jednymi z najniższych w Unii Europejskiej." Zaznaczono, że firma "nie funkcjonuje na rynku paliw samodzielnie – w 2025 roku 38% zużywanego w naszym kraju oleju napędowego i 25% benzyn pochodziło z importu, z rafinerii poza Polską."
Edycja tekstu: Natalia Chodań
Ekspert w rozmowie z Radiem Szczecin stwierdził, że koncerny paliwowe wykorzystują panikę wśród kierowców obawiających się dalszych podwyżek.
Według ekonomisty to, z czym mamy obecnie do czynienia, to nic innego jak drenowanie kieszeni kierowców zarówno przez globalnych, jak i przez krajowych graczy.

Radio Szczecin