Personel szczecińskiej, uniwersyteckiej "jedynki" zaapelował o wyważone komentowanie sprawy ataku na ratownika medycznego, do którego doszło w piątkowy wieczór na tamtejszym SOR.
- Mnie zmartwiły te wszystkie wpisy, że za długo czekał. Chory przewieziony przez Zespół Ratownictwa Medycznego w ogóle nie czekał. Został przekazany od razu na salę wstępnej obserwacji. Były wobec niego wdrożone procedury medyczne, więc nie czekał wielu godzin, jak to zostało przedstawiane - powiedział dr hab. Konrad Jarosz, dyrektor szczecińskiego szpitala przy Unii Lubelskiej.
- Napastnik niszczył wszystko, co stanęło mu na drodze, w tym specjalistyczną, wartą tysiące złotych aparaturę medyczną - dodał dr hab. Konrad Jarosz. - Ten duży ładunek emocjonalny, on tylko narasta. To trzeba deeskalować, przecież tu przychodzimy po to, żeby uzyskać pomoc.
Policja wciąż nie przesłuchała agresywnego seniora. Jak ustaliliśmy, przesłuchanie uniemożliwiał stan zdrowia mężczyzny. Śledczy we wtorek planują pierwsze czynności z jego udziałem.
Edycja tekstu: Jacek Rujna, Piotr Kołodziejski
- Mnie zmartwiły te wszystkie wpisy, że za długo czekał. Chory przewieziony przez Zespół Ratownictwa Medycznego w ogóle nie czekał. Został przekazany od razu na salę wstępnej obserwacji. Były wobec niego wdrożone procedury medyczne, więc nie czekał wielu godzin, jak to zostało przedstawiane - powiedział dr hab. Konrad Jarosz, dyrektor szczecińskiego szpitala przy Unii Lubelskiej.

Radio Szczecin
