Śląska policja zatrzymała kolejną osobę w związku z niedzielną bijatyką na plaży w Gdyni - informuje TVN24. 29-latek jest przewożony z Katowic do Gdyni. Tam przesłuchiwani są już dwaj pseudokibice.
W zatrzymaniu domniemanego sprawcy pomógł monitoring miejski. Kamery zarejestrowały jego wizerunek. To mieszkaniec Rudy Śląskiej.
Prokuratorzy wstępnie ustalili, że bójkę wywołali pseudokibice Ruchu Chorzów, atakując meksykańskich marynarzy z żaglowca Cuauhtémoc.
Rozpatrywanych było kilka wersji zdarzeń. Według jednej, zaczęli właśnie Polacy. Inna mówiła o tym, że to Meksykanie zaczepiali kobiety, stąd zostali zaatakowani.
Według funkcjonariuszy, w awanturze brało udział kilkadziesiąt osób, m.in. pseudokibice Ruchu, którzy przyjechali do Trójmiasta na mecz. Świadkowie zdarzenia mówili, że chuligani bili obcokrajowców butelkami po głowach.
Meksykańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że rannych zostało 17 obcokrajowców, z których dwóch trafiło do szpitala. Resort potępił też "atak na 57 meksykańskich marynarzy na plaży w Gdyni". Zaapelował również o ukaranie winnych.
Dwaj chuligani, którzy już są na komendzie, prawdopodobnie usłyszą zarzuty. Śledztwo w tej sprawie trwa.
W związku z awanturą pracę straci prawdopodobnie zastępca komendanta gdyńskiej policji. Marcin Petrykus był odpowiedzialny za bezpieczeństwo podczas meczu Arki z Ruchem Chorzów.
O odwołaniu Petrykusa zdecydował Komendant Główny Policji - nadinspektor Marek Działoszyński. Kontrola po weekendowych wydarzeniach wykazała szereg nieprawidłowości w zabezpieczeniu spotkania. Według raportu, na plaży, gdzie doszło do awantury, nie było żadnych patroli, a właśnie ich obecność mogłaby zapobiec bójce.
Załoga Cuauhtémoca dwa tygodnie temu przypłynęła do Szczecina na finał regat The Tall Ships Races. Teraz cumuje w Trójmieście.
Prokuratorzy wstępnie ustalili, że bójkę wywołali pseudokibice Ruchu Chorzów, atakując meksykańskich marynarzy z żaglowca Cuauhtémoc.
Rozpatrywanych było kilka wersji zdarzeń. Według jednej, zaczęli właśnie Polacy. Inna mówiła o tym, że to Meksykanie zaczepiali kobiety, stąd zostali zaatakowani.
Według funkcjonariuszy, w awanturze brało udział kilkadziesiąt osób, m.in. pseudokibice Ruchu, którzy przyjechali do Trójmiasta na mecz. Świadkowie zdarzenia mówili, że chuligani bili obcokrajowców butelkami po głowach.
Meksykańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że rannych zostało 17 obcokrajowców, z których dwóch trafiło do szpitala. Resort potępił też "atak na 57 meksykańskich marynarzy na plaży w Gdyni". Zaapelował również o ukaranie winnych.
Dwaj chuligani, którzy już są na komendzie, prawdopodobnie usłyszą zarzuty. Śledztwo w tej sprawie trwa.
W związku z awanturą pracę straci prawdopodobnie zastępca komendanta gdyńskiej policji. Marcin Petrykus był odpowiedzialny za bezpieczeństwo podczas meczu Arki z Ruchem Chorzów.
O odwołaniu Petrykusa zdecydował Komendant Główny Policji - nadinspektor Marek Działoszyński. Kontrola po weekendowych wydarzeniach wykazała szereg nieprawidłowości w zabezpieczeniu spotkania. Według raportu, na plaży, gdzie doszło do awantury, nie było żadnych patroli, a właśnie ich obecność mogłaby zapobiec bójce.
Załoga Cuauhtémoca dwa tygodnie temu przypłynęła do Szczecina na finał regat The Tall Ships Races. Teraz cumuje w Trójmieście.

Radio Szczecin