W ostatni dzień roku szczecińskie studia tatuażu przeżywają prawdziwe oblężenie, a tatuatorzy mają pełne ręce roboty.
Marian Gogut z jednego ze szczecińskich salonów w Sylwestra ozdobił 10 klientów. - Zgłosiło się znacznie więcej osób. Wszyscy chcą pięknie wyglądać i mieć tatuaże - przyznaje.
Klienci to przede wszystkim goście z zagranicy. Łukasz przyjechał do Szczecina z Berlina. - Razem z kolegami specjalnie wybraliśmy ten dzień na zrobienie tatuażu - tłumaczy. - Wytatuowałem sobie napis "Szczecin", ponieważ tu się urodziłem i mieszkałem. Do Niemiec wyprowadziłem się, gdy skończyłem 12 lat.
Przed zrobieniem tatuażu trzeba być w pełni zdrowia. Ważne jest też zachowanie po wyjściu z gabinetu. - Zawsze uprzedzamy klientów, że po zrobieniu tatuażu nie powinni pić alkoholu. Mamy do czynienia z dorosłymi ludźmi. Zresztą oni sami obiecują, że nie będą tego robić - mówi Marian Gogut.
Za najmniejszy wzór zapłacimy 150 zł. Górna granica cenowa nie istnieje.
Klienci to przede wszystkim goście z zagranicy. Łukasz przyjechał do Szczecina z Berlina. - Razem z kolegami specjalnie wybraliśmy ten dzień na zrobienie tatuażu - tłumaczy. - Wytatuowałem sobie napis "Szczecin", ponieważ tu się urodziłem i mieszkałem. Do Niemiec wyprowadziłem się, gdy skończyłem 12 lat.
Przed zrobieniem tatuażu trzeba być w pełni zdrowia. Ważne jest też zachowanie po wyjściu z gabinetu. - Zawsze uprzedzamy klientów, że po zrobieniu tatuażu nie powinni pić alkoholu. Mamy do czynienia z dorosłymi ludźmi. Zresztą oni sami obiecują, że nie będą tego robić - mówi Marian Gogut.
Za najmniejszy wzór zapłacimy 150 zł. Górna granica cenowa nie istnieje.
Marian Gogut z jednego ze szczecińskich salonów w Sylwestra ozdobił 10 klientów. - Zgłosiło się znacznie więcej osób. Wszyscy chcą pięknie wyglądać i mieć tatuaże - przyznaje.
- Razem z kolegami specjalnie wybraliśmy ten dzień na zrobienie tatuażu - tłumaczy. - Wytatuowałem sobie napis "Szczecin", ponieważ tu się urodziłem i mieszkałem. Do Niemiec wyprowadziłem się, gdy skończyłem 12 lat.

Radio Szczecin