Kończy się akcja usuwania bomby ekologicznej z lasów Bornego Sulinowa.
Beczki są już na powierzchni - udało się je wydobyć szybciej niż było to w planach - tłumaczy nadleśniczy Marcin Mieczkowski z Nadleśnictwa Borne Sulinowo.
- Akcja zmierza ku końcowi. Wszystkie beczki zostały w tej chwili zabezpieczone na samochodzie, który będzie transportował je do miejsca ich utylizacji. Są one zabezpieczone w specjalnych pojemnikach. Z pomiarów, które zostały wykonane bezpośrednio w trakcie prowadzenia prac, wynika, że grunt jest już czysty - wyjaśnia Mieczkowski.
W czwartek beczki pojadą do wojskowego składu chemicznego w Komorowie. Tam będą czekać na utylizację.
Wciąż nie wiemy co dokładnie znajduje się w beczkach. Wojskowi chemicy przeprowadzili badania ich zawartości, jednak nie ujawniają wyników. Nadleśnictwo wystąpi do wojsk o ich udostępnienie.
Wiadomo tylko tyle, że to środki pochodzenia wojskowego. Nie jest wykluczone, że to pozostałości po dawnej bazie wojsk radzieckich.
Na miejscu pracują wojskowi chemicy z Centralnego Ośrodka Analizy Skażeń w Warszawie, Pułk Chemiczny z Brodnicy, żołnierze z Regionalnej Bazy Logistycznej z Legionowa i Brygada Zmechanizowana ze Złocieńca.
Blisko stulitrowe beczki były zakopane na głębokości ponad jednego metra. Leżały w odległości ok. 1,5 kilometra od najbliższych zabudowań.

Radio Szczecin