W niedzielę rano wylądowali w Berlinie i cieszą się na powrót do domu - dwóch z jedenastu marynarzy, którym udało się schować przed porywaczami na statku "Szafir", wróciło z Nigerii.
- Zeszliśmy na dół i byliśmy w ukryciu. W ramach ogólnego zagrożenia poszliśmy na dół i tyle - usłyszał na lotnisku Tegel krótko od jednego z marynarzy dziennikarz tvn24.
- Zeszliśmy na dół i byliśmy w ukryciu. W ramach ogólnego zagrożenia poszliśmy na dół i tyle - mówili zaraz po przylocie do Berlina.
Na lotnisku były łzy wzruszenia i przede wszystkim ulga. - To wielki szok usłyszeć taką informację, bo zawsze tylko w mediach o takich wydarzeniach słyszeliśmy, a nie dotyczyło nas to osobiście. Była ulga, ale też i niepewność do dziś. Chyba dopiero jak zobaczę syna, to będę pewna, że jest bezpieczny - powiedziała naszemu reporterowi matka jednego z marynarzy tuż przed spotkaniem z mężczyzną.
- Najważniejsze, że armator zajął się tym wszystkim i mogą wrócić do domów. Gdzieś w głowie siedzi to przeżycie i niektórzy może myślą, że można płynąć dalej, ale trzeba odpocząć - dodał brat jednego z wolnych marynarzy.
Do Berlina przyleciało dwóch mężczyzn - mieszkańców naszego regionu. Sześciu kolejnych członków załogi pochodzi z województwa pomorskiego, więc armator załatwił im lądowanie w Gdańsku.
Pierwsza trójka wróciła do domów w Świnoujściu kilka dni temu. Porywacze zaatakowali jednostkę szczecińskiego armatora Euroafrica u wybrzeży Nigerii ponad tydzień temu. Piraci porwali pięć osób, w tym kapitana.
W Nigerii wciąż pozostaje kapitan "Szafira", trzech oficerów i marynarz porwani przez piratów ponad tydzień temu. Ani ministerstwo spraw zagranicznych, ani tym bardziej armator nie zdradzają, na jakim etapie są negocjacje, czy piraci zażądali okupu i kiedy uprowadzeni wrócą do domów. Przedstawiciele resortu zapewniają jednak, że zrobią wszystko, aby pięciu mężczyzn również jak najszybciej zobaczyło się z rodzinami.
Tydzień temu uprowadzeni marynarze skontaktowali się ze swoimi rodzinami.
Zeszliśmy na dół i byliśmy w ukryciu. W ramach ogólnego zagrożenia poszliśmy na dół i tyle - usłyszał na lotnisku krótko od jednego z marynarzy dziennikarz tvn24.

Radio Szczecin