Opłynął Ziemię małym, niespełna siedmiometrowym jachtem - i właśnie wrócił do domu w Dziwnowie. Szymonowi Kuczyńskiemu zajęło to w sumie 22 miesiące...
... i nie obyło się bez przygód - i nie chodzi tylko o złą pogodę na morzach i oceanach.
Tak było np. dosłownie w końcówce rejsu. Żeglarz ze swoim jachtem "Atlantic Puffin "zahaczył" o zamknięty akwen na Bałtyku, gdzie odbywają się ćwiczenia marynarki związane z manewrami Anakonda-16. Gdy namierzył go okręt wojenny - jak pisze - "delikatnie acz stanowczo zwrócono mu uwagę, aby opuścił teren ćwiczeń".
Opłynięcie świata przez Szymona Kuczyńskiego jest o tyle wyjątkowe, że dokonał tego na najmniejszej jednostce w historii polskiego żeglarstwa. "Atlantic Puffin" ma nieco ponad 6 metrów, w kabinie jest tyle miejsca, co w samochodzie osobowym. Najcięższe chwile przytrafiły się Kuczyńskiemu na Pacyfiku. Zdarzało się, że płynął w sztormach przy 12 stopniach w skali Beauforta.
Tak było np. dosłownie w końcówce rejsu. Żeglarz ze swoim jachtem "Atlantic Puffin "zahaczył" o zamknięty akwen na Bałtyku, gdzie odbywają się ćwiczenia marynarki związane z manewrami Anakonda-16. Gdy namierzył go okręt wojenny - jak pisze - "delikatnie acz stanowczo zwrócono mu uwagę, aby opuścił teren ćwiczeń".
Opłynięcie świata przez Szymona Kuczyńskiego jest o tyle wyjątkowe, że dokonał tego na najmniejszej jednostce w historii polskiego żeglarstwa. "Atlantic Puffin" ma nieco ponad 6 metrów, w kabinie jest tyle miejsca, co w samochodzie osobowym. Najcięższe chwile przytrafiły się Kuczyńskiemu na Pacyfiku. Zdarzało się, że płynął w sztormach przy 12 stopniach w skali Beauforta.

Radio Szczecin