Poznali się przez koleżankę na balu charytatywnym. Na pierwszą randkę, zamiast na kolację do restauracji, zabrał ją na wspólne oddanie krwi. I tak to trwa już 17 lat.
Dorota i Bogusław Zienkiewicz to małżeństwo z Łobza, które prowadzi stowarzyszenie "Kropla Życia", które propaguje oddawanie krwi.
- Byłam zaskoczona nietypowym spotkaniem. Pomyślałam sobie, że w naszych żyłach płynie "gorąca krew" i może to być przeznaczenie - wspomina pani Dorota. - Ja nie potrzebowałam od Bogusia żadnych świec, kwiatów czy czekoladek. Boguś zaproponował mi coś innego, coś takiego wyjątkowego. Pomyślałam sobie: dobrze, spróbuję. Nigdy nie oddawałam. Boguś do mnie mówił, że warto pomagać, warto oddać krew, że to nie boli.
- Na naszej "krwistej" randce poprosiłem obsługę, żebyśmy usiedli w fotelach obok siebie -wspomina pan Bogusław. - Dzięki temu mogliśmy na siebie spoglądać, czasem złapać się w oddali za rękę, zobaczyć jak się jedna osoba czuje, druga. Zerkaliśmy na siebie, patrzyliśmy, kto jak się czuje. To był taki czas takiego zaopiekowania się sobą, bo po oddaniu krwi, ja oddałem pierwszy, żona skończyła minutę po mnie, mogłem się nią zaopiekować. To było takie pokazanie szacunku do niej.
Z okazji "święta zakochanych" Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Szczecinie, za oddaną krew będzie rozdawać walentynkowe upominki.
- Byłam zaskoczona nietypowym spotkaniem. Pomyślałam sobie, że w naszych żyłach płynie "gorąca krew" i może to być przeznaczenie - wspomina pani Dorota. - Ja nie potrzebowałam od Bogusia żadnych świec, kwiatów czy czekoladek. Boguś zaproponował mi coś innego, coś takiego wyjątkowego. Pomyślałam sobie: dobrze, spróbuję. Nigdy nie oddawałam. Boguś do mnie mówił, że warto pomagać, warto oddać krew, że to nie boli.
- Na naszej "krwistej" randce poprosiłem obsługę, żebyśmy usiedli w fotelach obok siebie -wspomina pan Bogusław. - Dzięki temu mogliśmy na siebie spoglądać, czasem złapać się w oddali za rękę, zobaczyć jak się jedna osoba czuje, druga. Zerkaliśmy na siebie, patrzyliśmy, kto jak się czuje. To był taki czas takiego zaopiekowania się sobą, bo po oddaniu krwi, ja oddałem pierwszy, żona skończyła minutę po mnie, mogłem się nią zaopiekować. To było takie pokazanie szacunku do niej.
Z okazji "święta zakochanych" Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Szczecinie, za oddaną krew będzie rozdawać walentynkowe upominki.

Radio Szczecin