Rzeszów szkoli, a Szczecin patrzy z uwagą - na Podkarpaciu uczniowie szkół średnich wzięli udział w szkoleniu na kartę rowerową, które połączono z jazdą hulajnogami elektrycznymi.
Młodzież uczyła się przepisów i ćwiczyła na placu manewrowym WORD-u. To odpowiedź na rosnącą liczbę wypadków z udziałem hulajnóg w Polsce. Szczeciński WORD - jak przekazał jego dyrektor, Cezary Tkaczyk - także rozważa przeprowadzenie podobnego szkolenia w przyszłości, a sam pomysł popierają mieszkańcy.
- Jakiś kurs doszkalający powinien być. - Nie uważają na przechodniów, na dzieci. Jeżdżą jak chcą. - Oni się czują panami na chodnikach, ścieżkach rowerowych. - Nieraz prawie mnie na chodniku potrącili, bo oni nie patrzą. Szybko jeżdżą. - Trzeba ich uczyć, bo nie umieją jeździć. - Miałem kiedyś kartę rowerową tylko dlatego, że ją miałem. - Na pewno by pomogło, żeby było bezpieczniej. - Być może. Jak się nie sprawdzi, to się nie dowiemy, prawda? - mówili.
Ekspert Arkadiusz Kuzio z Akademii Ruchu Drogowego w Szczecinie ocenia, że takie szkolenia mogą pomóc w lepszym poznaniu przepisów, ale same w sobie nie rozwiążą problemu. Przepisy są, problem w tym, że nikt ich nie przestrzega.
- Niestety, nie stosuje się ta grupa uczestników ruchu drogowego do obowiązujących przepisów, dlatego mamy z tą grupą bardzo dużo zdarzeń drogowych, no i coś z tym trzeba zrobić - podkreśla Kuzio.
W ubiegłym roku według Komendy Głównej Policji doszło do 1158 wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych - to o ponad 400 więcej niż rok wcześniej (co oznacza wzrost o 54 procent).
W Polsce hulajnogą elektryczną może jeździć osoba od 10. roku życia (dzieci do 18 lat muszą mieć kartę rowerową lub prawo jazdy kat. AM, A1, B1 albo T).
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Jakiś kurs doszkalający powinien być. - Nie uważają na przechodniów, na dzieci. Jeżdżą jak chcą. - Oni się czują panami na chodnikach, ścieżkach rowerowych. - Nieraz prawie mnie na chodniku potrącili, bo oni nie patrzą. Szybko jeżdżą. - Trzeba ich uczyć, bo nie umieją jeździć. - Miałem kiedyś kartę rowerową tylko dlatego, że ją miałem. - Na pewno by pomogło, żeby było bezpieczniej. - Być może. Jak się nie sprawdzi, to się nie dowiemy, prawda? - mówili.
Ekspert Arkadiusz Kuzio z Akademii Ruchu Drogowego w Szczecinie ocenia, że takie szkolenia mogą pomóc w lepszym poznaniu przepisów, ale same w sobie nie rozwiążą problemu. Przepisy są, problem w tym, że nikt ich nie przestrzega.
- Niestety, nie stosuje się ta grupa uczestników ruchu drogowego do obowiązujących przepisów, dlatego mamy z tą grupą bardzo dużo zdarzeń drogowych, no i coś z tym trzeba zrobić - podkreśla Kuzio.
W ubiegłym roku według Komendy Głównej Policji doszło do 1158 wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych - to o ponad 400 więcej niż rok wcześniej (co oznacza wzrost o 54 procent).
W Polsce hulajnogą elektryczną może jeździć osoba od 10. roku życia (dzieci do 18 lat muszą mieć kartę rowerową lub prawo jazdy kat. AM, A1, B1 albo T).
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Jakiś kurs doszkalający powinien być. - Nie uważają na przechodniów, na dzieci. Jeżdżą jak chcą. - Oni się czują panami na chodnikach, ścieżkach rowerowych. - Nieraz prawie mnie na chodniku potrącili, bo oni nie patrzą. Szybko jeżdżą. - Trzeba ich uczyć, bo nie umieją jeździć. - Miałem kiedyś kartę rowerową tylko dlatego, że ją miałem. - Na pewno by pomogło, żeby było bezpieczniej. - Być może. Jak się nie sprawdzi, to się nie dowiemy, prawda? - mówili.

Radio Szczecin