W głośnej sprawie nieżyjącego Duńczyka Michaela Jensena prokuratura postawiła zarzuty policjantom i pracownikowi pogotowia. W czerwcu, lekarz wezwany na pomoc 26-letniemu chłopakowi miał kopnąć go w twarz, dwaj policjanci zataili to.
- Policjanci w dniu w którym usłyszeli zarzuty zostali odsunięci od służby - mówi Przemysław Kimon z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. - Lekarz który miał dopuścić się uderzenia chłopaka wciąż pełni dyżury - mówi Elżbieta Sachanowska, rzeczniczka pogotowia.
Mieszkający na stałe w Danii, Michael Jensen został prawdopodobnie pobity w nocy z 17 na 18 czerwca przy ul. Zofii Nałkowskiej w Szczecinie. Do nieprzytomnego chłopaka ktoś wezwał pogotowie i policję. To właśnie wtedy, najprawdopodobniej chłopak się ocknął i wdał w awanturę z lekarzem. Do szpitala trafił w stanie bardzo ciężkim. Nie odzyskawszy przytomności, zmarł 28 czerwca.
Lekarzowi za naruszenie nietykalności osobistej grozi rok więzienia, policjantom za zatajenie tego - 3.
Mieszkający na stałe w Danii, Michael Jensen został prawdopodobnie pobity w nocy z 17 na 18 czerwca przy ul. Zofii Nałkowskiej w Szczecinie. Do nieprzytomnego chłopaka ktoś wezwał pogotowie i policję. To właśnie wtedy, najprawdopodobniej chłopak się ocknął i wdał w awanturę z lekarzem. Do szpitala trafił w stanie bardzo ciężkim. Nie odzyskawszy przytomności, zmarł 28 czerwca.
Lekarzowi za naruszenie nietykalności osobistej grozi rok więzienia, policjantom za zatajenie tego - 3.

Radio Szczecin
