Mateusz Bereźnicki pięściarz Skorpiona Szczecin awansował do półfinału Igrzysk Europejskich odbywających się w naszym kraju i zapewnił sobie co najmniej brązowy medal.
Szczecinianina dzieli już tylko jedna wygrana walka od zdobycia kwalifikacji w boksie na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie w Paryżu. Na ringu w Nowym Targu w ćwierćfinale Igrzysk Europejskich Mateusz Bereźnicki jednogłośnie na punkty 5:0 pokonał reprezentanta Izraela Yana Zaka.
Jak mówi trener pięściarzy i pięściarek Skorpiona Szczecin, Marcin Stankiewicz jego podopieczny zrealizował plan taktyczny i odniósł zasłużone zwycięstwo.
- Mateusz zrealizował plan taktyczny, o którym rozmawialiśmy telefonicznie. Wiem, że trenerzy kadry mieli taki sam plan; było słychać z narożnika, żeby pracował na nogach, nie stał w miejscu, bo Zak miał czym uderzyć, a Mateusz pokazał bardzo dobrą pracę nóg, dobry lewy prosty, no i szybkość: technika, dzięki której przewyższał zawodnika z Izraela. Po dwóch rundach było już w miarę spokojnie, ale do końca trzeba było być uważnym - powiedział.
W piątkowym półfinale rywalem naszego pięściarza będzie Włoch Aziz Abbes Mouhiidine. Wygrana w tym pojedynku da Mateuszowi Bereźnickiemu olimpijską kwalifikację do przyszłorocznych igrzysk w Paryżu.
Jak mówi trener pięściarzy i pięściarek Skorpiona Szczecin, Marcin Stankiewicz jego podopieczny zrealizował plan taktyczny i odniósł zasłużone zwycięstwo.
- Mateusz zrealizował plan taktyczny, o którym rozmawialiśmy telefonicznie. Wiem, że trenerzy kadry mieli taki sam plan; było słychać z narożnika, żeby pracował na nogach, nie stał w miejscu, bo Zak miał czym uderzyć, a Mateusz pokazał bardzo dobrą pracę nóg, dobry lewy prosty, no i szybkość: technika, dzięki której przewyższał zawodnika z Izraela. Po dwóch rundach było już w miarę spokojnie, ale do końca trzeba było być uważnym - powiedział.
W piątkowym półfinale rywalem naszego pięściarza będzie Włoch Aziz Abbes Mouhiidine. Wygrana w tym pojedynku da Mateuszowi Bereźnickiemu olimpijską kwalifikację do przyszłorocznych igrzysk w Paryżu.
- Mateusz zrealizował plan taktyczny, o którym rozmawialiśmy telefonicznie. Wiem, że trenerzy kadry mieli taki sam plan; było słychać z narożnika, żeby pracował na nogach, nie stał w miejscu, bo Zak miał czym uderzyć, a Mateusz pokazał bardzo dobrą pracę nóg, dobry lewy prosty, no i szybkość: technika, dzięki której przewyższał zawodnika z Izraela. Po dwóch rundach było już w miarę spokojnie, ale do końca trzeba było być uważnym - powiedział.

Radio Szczecin