Autorka "Zapisków z wygnania", książki, która opisuje wspomnienia z antysemickiej nagonki w kraju i konieczności emigracji w 1968 roku, mówi o piętnie, jakie odcisnęły na niej te przeżycia.
Jak opowiadała Sabina Baral w "Rozmowie pod krawatem" - Polska właściwie zniknęła z rozmów z bliskimi. Wspomnienie o kraju wywoływało zbyt dużo bólu.
- Polska przestała dla mnie istnieć. Jak myśleliśmy o Polsce, to tylko w kontekście krzywdy. Łatwiej było patrzeć w przyszłość niż w przeszłość - dodaje Baral.
- Polska przestała dla mnie istnieć. Jak myśleliśmy o Polsce, to tylko w kontekście krzywdy. Łatwiej było patrzeć w przyszłość niż w przeszłość - dodaje Baral.
Według historyków od 1968 roku do 31 sierpnia 1969 z Polski wyjechało do Izraela ponad 9500 dorosłych osób - pisze autorka w swojej książce "Zapiski z wygnania". Ci, którzy zostali wyrzuceni, byli osiem razy lepiej wykształceni niż ci, co zostali. Zatem Polska okaleczyła się - mówiła Sabina Baral. To było pokolenie ocalonych i urodzonych tuż po II Wojnie Światowej i to było najbardziej okrutne i głupie, jeżeli chodzi o wydarzenia z 1968 roku. Pisarka zna mnóstwo wykształconych osób , które Polska wtedy wyrzuciła z uczelni, szpitali czy szkół.
- Mój mąż, też w Szwecji, siedział na Komisji Nagrody Nobla w medycynie. Zrobił wielką karierę, więc straciliście wiele lat. Mówiło się o tych marcowych docentach i to faktycznie były trudne lata akademickie w Polsce - mówi pisarka.
Sabina Baral przyjechała do Szczecina z okazji III Festiwalu Bonhoefferowskiego "Ślady". W piątek wieczorem w Teatrze Polski będzie można zobaczyć adaptację jej "Zapisków z wygnania" w interpretacji Krystyny Jandy.
- Mój mąż, też w Szwecji, siedział na Komisji Nagrody Nobla w medycynie. Zrobił wielką karierę, więc straciliście wiele lat. Mówiło się o tych marcowych docentach i to faktycznie były trudne lata akademickie w Polsce - mówi pisarka.
Sabina Baral przyjechała do Szczecina z okazji III Festiwalu Bonhoefferowskiego "Ślady". W piątek wieczorem w Teatrze Polski będzie można zobaczyć adaptację jej "Zapisków z wygnania" w interpretacji Krystyny Jandy.
Zobaczę ten spektakl 7-8 raz, ale to przeżycie dla mnie niezwykle ważne - mówi autorka książki.
- Czasem oglądam za kulisami. Krysia [Janda - dop. red.] nie gra w ten sam sposób za każdym razem. W teatrze jest jakaś wspólnota każdego z tymi, co siedzą koło mnie, przede mną, za mną. I to jest strasznie istotne. Też chcę z nimi to doświadczać - mówi pisarka.
Po przedstawieniu odbędzie się dyskusja z Krystyna Jandą oraz Sabiną Baral.
- Czasem oglądam za kulisami. Krysia [Janda - dop. red.] nie gra w ten sam sposób za każdym razem. W teatrze jest jakaś wspólnota każdego z tymi, co siedzą koło mnie, przede mną, za mną. I to jest strasznie istotne. Też chcę z nimi to doświadczać - mówi pisarka.
Po przedstawieniu odbędzie się dyskusja z Krystyna Jandą oraz Sabiną Baral.
Cała "Rozmowa pod krawatem" do odsłuchania i do obejrzenia na naszej stronie na radiowym Facebooku i na YouTubie, powtórka na antenie po północy.
Zaproszenie Sebastiana Wierciaka do "Rozmowy pod krawatem" w poniedziałek o godz. 8.30 przyjął Łukasz Tyszler, radny Koalicji Obywatelskiej Rady Miasta Szczecin.
Edycja tekstu: Natalia Chodań, Michał Król

Radio Szczecin