Radio SzczecinRadio Szczecin » Polska i świat

Fot. Łukasz Szełemej [Radio Szczecin/Archiwum]
Fot. Łukasz Szełemej [Radio Szczecin/Archiwum]
Trzech lekarzy w Belgii zostało uniewinnionych w pierwszym w historii tego kraju procesie za eutanazję.
W nocy sąd w Gandawie ogłosił werdykt w tej sprawie po prawie 8-godzinnej naradzie. Lekarze byli oskarżeni o przeprowadzenie eutanazji niezgodnie z przepisami i otrucie 38-letniej kobiety. Rodzina uważała, że Tine Nys była zdrowa, ale załamana, bo cierpiała po rozstaniu z ukochanym. Po raz pierwszy od czasu legalizacji eutanazji w Belgii w 2002 roku lekarze, którzy ją przeprowadzili, zostali postawieni przed sądem.

Proces w tej sprawie trwał dwa tygodnie, przesłuchana została rodzina, także lekarze, eksperci i świadkowie. Sąd uznał, że są wprawdzie wątpliwości czy lekarze postąpili zgodnie ze wszystkimi procedurami, a w takiej sytuacji wątpliwości działają na korzyść lekarzy i odrzucił oskarżenia, że doszło do zabójstwa. Takiego zdania była rodzina 38-letniej kobiety. Podkreślała, że zgodnie z przepisami, eutanazja jest możliwa tylko wtedy, gdy cierpienie psychiczne pacjenta jest nie do zniesienia i kiedy jest nieuleczalnie chory. Rodzina mówi, że tak nie było w przypadku 38-latki i że lekarze nie wzięli pod uwagę innych form leczenia, że sfałszowali historię jej choroby i że eutanazję przeprowadzili w sposób pozbawiony szacunku.

Proces wzbudzał duże zainteresowanie opinii publicznej w Belgii. Zaczęto mówić o koniecznych zmianach w przepisach dotyczących eutanazji. Rodzina i obrońcy życia mówili wcześniej, że nie liczą na wygraną, ale najważniejsze jest, że proces wywołał dyskusję o problemie eutanazji.

Chodzi o wydarzenia z 2010 roku. Po rozczarowaniu miłosnym Tine Nys poinformowała lekarza rodzinnego, że chce poddać się eutanazji. W kolejnych miesiącach dwóch innych lekarzy zgodziło się na tę prośbę. Według belgijskich mediów, wśród tych lekarzy była psychiatra, która autoryzowała 1/3 wszystkich przypadków eutanazji, przeprowadzonych w Belgii z powodów psychicznych.

Rodzina 38-letniej kobiety oskarżała lekarzy nie tylko o sfałszowanie historii choroby, ale też o nieetyczny sposób przeprowadzenia eutanazji. "Po podaniu trucizny doktor spytał moich rodziców czy chcą posłuchać stetoskopem, czy serce Tiny przestało bić. To było wyjątkowo nieludzkie” - opowiadała w rozmowie z telewizją VRT jedna z sióstr.
Relacja Beaty Płomeckiej [IAR]

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty