W Waszyngtonie zainaugurowała działalność Rada Pokoju Donalda Trumpa. W posiedzeniu wzięło udział kilkadziesiąt krajów - zarówno roli uczestników, jak i obserwatorów.
Większość krajów zachodnich nie przyłączyła się do inicjatywy amerykańskiego prezydenta, która także w USA wywołuje kontrowersje.
Przemówienie Donalda Trumpa otwierające inaugurację Rady Pokoju było chaotyczne. Prezydent USA notorycznie zbaczał z tematu i zamiast o Strefie Gazy mówił między innymi o piłkarskich mistrzostwach świata, urodzie prezydenta Paragwaju i awarii schodów ruchomych w ONZ.
Radę Pokoju nazwał najbardziej prestiżową organizacją międzynarodową, mimo że skupia dwudziestu kilku przywódców mniejszych krajów. "To najwspanialsi światowi przywódcy, prawie wszyscy zaakceptowali zaproszenie a pozostali do niej wejdą" - mówił Donald Trump.
Polskę na spotkaniu reprezentował minister Marcin Przydacz z Kancelarii Prezydenta, który uznał, że jego obecność na spotkaniu była pożyteczna. "Warto pokazywać nasze zainteresowanie sprawami innych, bo może się zdarzyć taki moment, że my będziemy potrzebowali aktywności naszych partnerów i sojuszników" - mówił.
Donald Trump zapowiedział przekazanie do budżetu Rady pokoju 10 miliardów dolarów. Krytycy zarzucili mu, że chce wykorzystać pieniądze podatników, by sfinansować organizację, którą stworzył przede wszystkim dla siebie i w której ma pełnię władzy i wydatkowania środków.
Edycja tekstu: Kamila Kozioł
Przemówienie Donalda Trumpa otwierające inaugurację Rady Pokoju było chaotyczne. Prezydent USA notorycznie zbaczał z tematu i zamiast o Strefie Gazy mówił między innymi o piłkarskich mistrzostwach świata, urodzie prezydenta Paragwaju i awarii schodów ruchomych w ONZ.
Radę Pokoju nazwał najbardziej prestiżową organizacją międzynarodową, mimo że skupia dwudziestu kilku przywódców mniejszych krajów. "To najwspanialsi światowi przywódcy, prawie wszyscy zaakceptowali zaproszenie a pozostali do niej wejdą" - mówił Donald Trump.
Polskę na spotkaniu reprezentował minister Marcin Przydacz z Kancelarii Prezydenta, który uznał, że jego obecność na spotkaniu była pożyteczna. "Warto pokazywać nasze zainteresowanie sprawami innych, bo może się zdarzyć taki moment, że my będziemy potrzebowali aktywności naszych partnerów i sojuszników" - mówił.
Donald Trump zapowiedział przekazanie do budżetu Rady pokoju 10 miliardów dolarów. Krytycy zarzucili mu, że chce wykorzystać pieniądze podatników, by sfinansować organizację, którą stworzył przede wszystkim dla siebie i w której ma pełnię władzy i wydatkowania środków.
Edycja tekstu: Kamila Kozioł

Radio Szczecin