Dwójka nastolatków wypłynęła wgłąb morza, musiały interweniować służby. Do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem w Sarbinowie, już po zamknięciu kąpieliska. Dzieci na supach zauważyli plażowicze i to oni powiadomili służby.
Na miejsce została zadysponowana grupa interwencyjna Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego - mówi Arkadiusz Grabowski z WOPR.
- Nie miały nawet założonych kapoków. Pływały bez zabezpieczenia, około 800 metrów od linii brzegowej, co jest niedopuszczalne, ponieważ tam daleko planują bardzo silne prądy, które wnoszą jednostki pływające w głąb morza - mówi Grabowski.
Tym razem nikt nie ucierpiał, jednak Arkadiusz Grabowski przyznaje - w tej sytuacji sekundy dzieliły chłopców od tragedii.
- Dzieci chyba nie wzięły to na poważnie do serca, bo uważały, że płyną i będzie wszystko w porządku. Moim zdaniem nie było to wszystko w porządku, zwłaszcza, że rodzice nie dbali odpowiednio o ich zabezpieczenie - mówi Arkadiusz Grabowski.
Według statystyk WOPR, od początku sezonu wakacyjnego - czyli od 15 czerwca - w regionie utonęło siedem osób.
- Nie miały nawet założonych kapoków. Pływały bez zabezpieczenia, około 800 metrów od linii brzegowej, co jest niedopuszczalne, ponieważ tam daleko planują bardzo silne prądy, które wnoszą jednostki pływające w głąb morza - mówi Grabowski.
Tym razem nikt nie ucierpiał, jednak Arkadiusz Grabowski przyznaje - w tej sytuacji sekundy dzieliły chłopców od tragedii.
- Dzieci chyba nie wzięły to na poważnie do serca, bo uważały, że płyną i będzie wszystko w porządku. Moim zdaniem nie było to wszystko w porządku, zwłaszcza, że rodzice nie dbali odpowiednio o ich zabezpieczenie - mówi Arkadiusz Grabowski.
Według statystyk WOPR, od początku sezonu wakacyjnego - czyli od 15 czerwca - w regionie utonęło siedem osób.
Edycja tekstu: Kamila Kozioł, Michał Król

Radio Szczecin