Choć przez ostatnie 2 dni stał się ulubionym bohaterem skeczy na całym świecie, to w jego ojczyźnie mało kto się z niego naśmiewa.
Szawarsz Karapietian - mężczyzna, któremu w niedzielę zgasł znicz podczas sztafety olimpijskiej jest prawdziwym bohaterem.
Kiedy komicy na całym świecie wzięli na celownik byłego mistrza świata w pływaniu, w Rosji przypomniano sobie o jego heroicznym wyczynie sprzed 37 lat. Sportowiec podczas porannego biegu był świadkiem wypadku, podczas którego trolejbus spadł z klifu do Jeziora Jerewańskiego.
Pływak natychmiast wskoczył do wody o temperaturze bliskiej zera stopni, nogami rozbił okno w autobusie i zaczął wyciągać pasażerów. Nurkował łącznie 30 razy. Tylko dzięki jego pomocy 20 osób przeżyło. Wyczyn przypłacił kilkutygodniowym pobytem w szpitalu i długą rehabilitacją, po której nie wrócił do wyczynowego uprawiania sportu.
Niecałe 10 lat później ciężkimi poparzeniami przypłacił wynoszenie mieszkańców z płonącego budynku. Karapetian 11 razy bił rekord świata w pływaniu. 17 razy był mistrzem świata.
Kiedy komicy na całym świecie wzięli na celownik byłego mistrza świata w pływaniu, w Rosji przypomniano sobie o jego heroicznym wyczynie sprzed 37 lat. Sportowiec podczas porannego biegu był świadkiem wypadku, podczas którego trolejbus spadł z klifu do Jeziora Jerewańskiego.
Pływak natychmiast wskoczył do wody o temperaturze bliskiej zera stopni, nogami rozbił okno w autobusie i zaczął wyciągać pasażerów. Nurkował łącznie 30 razy. Tylko dzięki jego pomocy 20 osób przeżyło. Wyczyn przypłacił kilkutygodniowym pobytem w szpitalu i długą rehabilitacją, po której nie wrócił do wyczynowego uprawiania sportu.
Niecałe 10 lat później ciężkimi poparzeniami przypłacił wynoszenie mieszkańców z płonącego budynku. Karapetian 11 razy bił rekord świata w pływaniu. 17 razy był mistrzem świata.

Radio Szczecin