W południe Sąd Okręgowy w Warszawie ogłosi wyrok w procesie odwoławczym w sprawie brutalnego pobicia w 2014 roku ówczesnego wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego Wojciecha Kwaśniaka.
W pierwszej instancji były oficer Wojskowych Służb Informacyjnych Piotr Polaszczyk (zgadza się na ujawnienie nazwiska) został uznany winnym zlecenia ataku na urzędnika państwowego i skazany na 10 lat więzienia.
Piotr Polaszczyk chce uniewinnienia, bo - jak podkreślał w mowie końcowej - nie ma żadnego dowodu, który mógłby potwierdzać, że to on zlecił pobicie. Mówił, że od wielu lat służby specjalne nie stosują do zastraszania przemocy fizycznej.
- Dzisiaj służby specjalne po to, żeby wymusić posłuszeństwo np. na urzędniku państwowym, który pracuje w KNF, na pewno nie wykorzystywałyby siły - mówił Piotr Polaszczyk.
Wojciech Kwaśniak przekonywał, że sąd powinien podtrzymać wymierzoną karę. Mówił, że podstawą powinna być pamięć o tym, kto w tej sprawie jest ofiarą, bo to on od 10 lat domaga się elementarnej sprawiedliwości.
- W sposób pokazowy, ale też jako przestrogę dla innych na przyszłość, to ja zostałem wyeliminowany z pracy w nadzorze nad rynkiem finansowym w Polsce, moje życie zawodowe oraz rodzinne zostało brutalnie zniszczone - mówił Wojciech Kwaśniak.
Do brutalnego pobicia byłego wiceszefa KNF Wojciecha Kwaśniaka doszło w maju 2014 roku. W tym czasie Wojciech Kwaśniak nadzorował kontrolę SKOK Wołomin, w której władzach był Piotr Polaszczyk.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski