Czwartą noc bez prądu ma za sobą część mieszkańców Berlina.
Po sobotnim podpaleniu instalacji energetycznej w stolicy Niemiec trwa przywracanie stopniowe przywracanie prądu, ale w środę nadal nie wszyscy będą mieli w domach jasno i ciepło.
20 tysięcy gospodarstw domowych zaczyna piątą dobę bez prądu. W wielu mieszkaniach oznacza to również zimno. Energetycy dołączają kolejne, ale małe grupy budynków do sieci, dzięki awaryjnym połączeniom. Stałe zasilanie z elektrowni Lichterfelde ma wrócić w czwartek, czyli sześć dni po podpaleniu stacji rozdzielczej w południowo-zachodnim Berlinie.
Śledztwo w tej sprawie przejęła we wtorek Federalna Prokuratura Generalna, dlatego że o podpalenie podejrzewana jest, jak głosi komunikat śledczych, Krajowa Grupa Terrorystyczna. Do uszkodzenia kabli przyznała się Vulkangruppe, organizacja lewicowych ekstremistów. W drugim oświadczeniu radykałowie odrzucają łączenie ich działań z Rosją i Władimirem Putinem.
Prokuratura mówi o dużej liczbie informacji, w tym uzyskanych od świadków materiałów wideo, które są obecnie analizowane. Dotknięci blackoutem mieszkańcy stolicy Niemiec mogą ogrzać się i doładować telefony i powerbanki w udostępnionych w tym celu halach oraz miejskich autobusach, ale także w centrum, w placówkach kulturalnych i naukowych, które za darmo zapraszają poszkodowanych.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski


Radio Szczecin