Warty 300 mln zł system transportu publicznego chce "zafundować" Szczecinowi prywatny inwestor. Według planów Olgierda Mikoszy, mieszkańcy mogliby się przemieszczać automatycznymi gondolami, zawieszonymi 15 metrów nad ziemią.
Pomysłodawca deklaruje, że zapłaci za budowę linii. Chyba, że ... nie będzie chętnych na bilety. Urzędnicy analizują ofertę i sprawdzają wiarygodność inwestora.
- Nowatorski system to same korzyści dla miasta - zapewnia przedstawiciel firmy Lech Tomaszewski. - Chyba to jedyny system, który przyniósłby jakiś zysk miastu.
Inwestor deklaruje, że sfinansuje budowę systemu. Miasto musiałoby zabezpieczyć odpowiednie środki. Tak na "wszelki wypadek", gdyby nie sprzedały się bilety. Zdaniem Jakuba Kujatha z magistratu, w obecnej sytuacji finansowej Szczecin nie może przyjąć takiej oferty. - W perspektywie 25 lat to prawie miliard złotych - tłumaczy.
Inwestor nie wyklucza negocjacji, a pomysł analizują radni z Komisji ds. Inicjatyw Społecznych. Jak mówi Piotr Jania z Prawa i Sprawiedliwości, idea jest ciekawa, ale za wcześnie na jej realizację. - Być może w perspektywie kilkunastu lat wykorzystamy wiedzę, którą posiedliśmy dzisiaj - uważa Jania.
Mniej sceptyczny jest radny PO Tomasz Grodzki. - Kilkanaście lat temu dwóch gości w garażu pod Seattle bawiło się pierwowzorem komputera, wtedy nikt nie przypuszczał, że ci dwaj Gates i Allen zmienią świat - odpowiada Grodzki.
Zdaniem Marcina Palucha z Platformy, miasto powinno poważnie potraktować ofertę Mikoszy. - Mam wrażenie, że dzisiaj urzędnicy miejscy nie byli jeszcze przygotowani do takiej dyskusji. Mam nadzieję, że uda się mieć wiarygodną opinię ekspertów czy taki transport jest możliwy w Szczecinie - dodaje Paluch.
Na razie decyzji nie ma. Radni czekają na opinię specjalistów z magistratu.
- Nowatorski system to same korzyści dla miasta - zapewnia przedstawiciel firmy Lech Tomaszewski. - Chyba to jedyny system, który przyniósłby jakiś zysk miastu.
Inwestor deklaruje, że sfinansuje budowę systemu. Miasto musiałoby zabezpieczyć odpowiednie środki. Tak na "wszelki wypadek", gdyby nie sprzedały się bilety. Zdaniem Jakuba Kujatha z magistratu, w obecnej sytuacji finansowej Szczecin nie może przyjąć takiej oferty. - W perspektywie 25 lat to prawie miliard złotych - tłumaczy.
Inwestor nie wyklucza negocjacji, a pomysł analizują radni z Komisji ds. Inicjatyw Społecznych. Jak mówi Piotr Jania z Prawa i Sprawiedliwości, idea jest ciekawa, ale za wcześnie na jej realizację. - Być może w perspektywie kilkunastu lat wykorzystamy wiedzę, którą posiedliśmy dzisiaj - uważa Jania.
Mniej sceptyczny jest radny PO Tomasz Grodzki. - Kilkanaście lat temu dwóch gości w garażu pod Seattle bawiło się pierwowzorem komputera, wtedy nikt nie przypuszczał, że ci dwaj Gates i Allen zmienią świat - odpowiada Grodzki.
Zdaniem Marcina Palucha z Platformy, miasto powinno poważnie potraktować ofertę Mikoszy. - Mam wrażenie, że dzisiaj urzędnicy miejscy nie byli jeszcze przygotowani do takiej dyskusji. Mam nadzieję, że uda się mieć wiarygodną opinię ekspertów czy taki transport jest możliwy w Szczecinie - dodaje Paluch.
Na razie decyzji nie ma. Radni czekają na opinię specjalistów z magistratu.

Radio Szczecin
