Zarzut zabójstwa 9-letniej córki i usiłowania zabójstwa jej 3,5-letniej siostry usłyszała matka dziewczynek - Iwona O. ze Stargardu.
Prokurator przesłuchał dziś kobietę w szpitalu - poinformowała Jolanta Śliwińska z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Kobieta nie przyznała się do winy i odmówiła składania zeznań. Do sądu został skierowany wniosek o tymczasowe aresztowanie Iwony O. Kobiecie może grozić do 25 lat więzienia lub dożywocie.
Kobieta, która zniknęła po tragedii - wczoraj rano została zatrzymana przez policję. Najpierw zasłabła w komendzie, potem ze względu na rany kłute brzucha i rąk była operowana w szpitalu w Stargardzie.
- Pacjentka przebywa na oddziale chirurgicznym - mówi Robert Kosiński, lekarz dyżurny chirurgii szpitala w Stargardzie. - Jest w stanie ogólnym stabilnym, życiu jej nie zagraża niebezpieczeństwo. Co do okresu pobytu w szpitalu, nie mogę się wypowiedzieć w tej chwili.
Kobieta jeszcze dziś zostanie poddana konsultacjom psychiatrycznym. Opinia psychiatry ma zdecydować o trybie dalszego postępowania.
Po operacji ran, które prawdopodobnie powstały wskutek samookaleczenia, 45-latka jest pod ścisłym dozorem policji. Są obawy, że mogłaby dopuścić się prób samobójczych.
Jacek Siwulski, dyrektor Samodzielnego Publicznego ZOZ-u jest natomiast zdania, że potrzeba jeszcze trochę czasu, by kobieta była zdolna do podjęcia wszystkich czynności, związanych z dochodzeniem przyczyn piątkowej tragedii.
- Na pewno z punktu widzenia medycznego najbliższy dzień, może dwa pacjentka jest wyłączona z weryfikacji przez prokuratora - uważa Siwulski.
Lekarze nie wykluczają, ze pobyt 45-latki w stargardzkim szpitalu może przedłużyć się do kilku, lub kilkunastu dni.
Stan ranionej 3,5-latki nie zmienia się, wciąż jest ciężki - mówi rzeczniczka szczecińskiego szpitala przy Unii Lubelskiej, Joanna Woźnicka. - Stan dziecka się ustabilizował, ale dalej jest w stanie bardzo ciężkim. Za wcześnie mówić o rokowaniach.
Dziewczynka jest w stanie śpiączki farmakologicznej.
Kobieta, która zniknęła po tragedii - wczoraj rano została zatrzymana przez policję. Najpierw zasłabła w komendzie, potem ze względu na rany kłute brzucha i rąk była operowana w szpitalu w Stargardzie.
- Pacjentka przebywa na oddziale chirurgicznym - mówi Robert Kosiński, lekarz dyżurny chirurgii szpitala w Stargardzie. - Jest w stanie ogólnym stabilnym, życiu jej nie zagraża niebezpieczeństwo. Co do okresu pobytu w szpitalu, nie mogę się wypowiedzieć w tej chwili.
Kobieta jeszcze dziś zostanie poddana konsultacjom psychiatrycznym. Opinia psychiatry ma zdecydować o trybie dalszego postępowania.
Po operacji ran, które prawdopodobnie powstały wskutek samookaleczenia, 45-latka jest pod ścisłym dozorem policji. Są obawy, że mogłaby dopuścić się prób samobójczych.
Jacek Siwulski, dyrektor Samodzielnego Publicznego ZOZ-u jest natomiast zdania, że potrzeba jeszcze trochę czasu, by kobieta była zdolna do podjęcia wszystkich czynności, związanych z dochodzeniem przyczyn piątkowej tragedii.
- Na pewno z punktu widzenia medycznego najbliższy dzień, może dwa pacjentka jest wyłączona z weryfikacji przez prokuratora - uważa Siwulski.
Lekarze nie wykluczają, ze pobyt 45-latki w stargardzkim szpitalu może przedłużyć się do kilku, lub kilkunastu dni.
Stan ranionej 3,5-latki nie zmienia się, wciąż jest ciężki - mówi rzeczniczka szczecińskiego szpitala przy Unii Lubelskiej, Joanna Woźnicka. - Stan dziecka się ustabilizował, ale dalej jest w stanie bardzo ciężkim. Za wcześnie mówić o rokowaniach.
Dziewczynka jest w stanie śpiączki farmakologicznej.

Radio Szczecin