Wyspiarze w czwartej kolejce rozgrywek przegrali na swoim stadionie z GKS-em Katowice 0:1, tracąc gola w 90 minucie pojedynku.
Trzy punkty popularnej Gieksie zapewnił były piłkarz Floty Krzysztof Bodziony, który w Świnoujściu spędził cztery sezony.
- Cieszę się bardzo, bo liczyłem na powrót tutaj na stadion i chciałem jak najlepiej zagrać. Trochę miejsca mi zostawili i jakoś to wykorzystałem. Rykoszet był i wpadła bramka - mówił po meczu Bodziony. - Ja to miejsce kojarzę tylko z dobrych momentów. Cieszę się że tu mogłem być i dzisiaj jeszcze podwójna radość, bo strzelam bramkę i wygrywamy - dodaje.
Największym pechowcem wyspiarzy był kapitan Floty Michał Stasiak, od którego odbiła się piłka po strzale Bodzionego i wpadła do bramki gospodarzy. Po dzisiejszej porażce drużyna trenera Tomasza Kafarskiego zajmuje 13 miejsce w tabeli. Już w środę, w kolejnym meczu pierwszej ligi, Flota zmierzy się na wyjeździe z Dolcanem Ząbki.
- Cieszę się bardzo, bo liczyłem na powrót tutaj na stadion i chciałem jak najlepiej zagrać. Trochę miejsca mi zostawili i jakoś to wykorzystałem. Rykoszet był i wpadła bramka - mówił po meczu Bodziony. - Ja to miejsce kojarzę tylko z dobrych momentów. Cieszę się że tu mogłem być i dzisiaj jeszcze podwójna radość, bo strzelam bramkę i wygrywamy - dodaje.
Największym pechowcem wyspiarzy był kapitan Floty Michał Stasiak, od którego odbiła się piłka po strzale Bodzionego i wpadła do bramki gospodarzy. Po dzisiejszej porażce drużyna trenera Tomasza Kafarskiego zajmuje 13 miejsce w tabeli. Już w środę, w kolejnym meczu pierwszej ligi, Flota zmierzy się na wyjeździe z Dolcanem Ząbki.

Radio Szczecin