We wtorek wieczorem na orbitę trafił norweski satelita przeznaczony do śledzenia ruchu morskiego i nadzoru nad bezpieczeństwem podmorskich instalacji. Dzięki eksperymentalnej kamerze nie ukryje się przed nim żaden statek.
Norweska Straż Przybrzeżna zapowiedziała wysłanie w kosmos satelity NorSat-4, którego zadaniem będzie zbieranie informacji o ruchu statków płynących u brzegów Skandynawii. Z orbity dane o banderze, pozycji, prędkości i kursie (AIS) każdej jednostki przesyłane będą do stacji naziemnych w Vardoe i Tromsoe na północy Norwegii.
Jeżeli statek wyłączy swój nadajnik lub z innych przyczyn nie będzie można go zidentyfikować, uruchomiona zostanie kamera pozwalająca na śledzenie go w czasie rzeczywistym.
Kamera działająca przy bardzo słabym oświetleniu i instalacja kryptograficzna należeć będzie do Norweskich Sił Zbrojnych. Zaprojektowali je specjaliści z Instytutu Badań nad obronnością FFI położonego w okolicach Oslo Kjeller. FFI odpowiadać będzie również za testy i ocenę działania zamontowanych na satelicie urządzeń.
To piąty norweski satelita nadzorujący wybrzeża i ruch morski wokół Norwegii. Pierwsze dwa, które poleciały w kosmos w 2010 r., w ciągu najbliższych 12 miesięcy zakończą swoje misje. Trzeci został uszkodzony przez bardzo silną burzę słoneczną w maju zeszłego roku.
"Wzmocni zdolność Norwegii do śledzenia tego, co dzieje się na naszych obszarach morskich. Ma to szczególne znaczenie przy współczesnym klimacie geopolitycznym” - dodaje Arset.
Oprócz jednostek badawczych w budowę NorSat-4 zaangażowano norweski przemysł kosmiczny i obronny. Elementy dostarczyły Kongsberg Discovery i Eidsvoll Electronics wspierane przez Francuzów z Safran Reosc. Satelita ostatecznie waży 34 kg i jest wielkości kuchenki mikrofalowej. Kosztował 22 mln koron, czyli około 8 mln złotych.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Jeżeli statek wyłączy swój nadajnik lub z innych przyczyn nie będzie można go zidentyfikować, uruchomiona zostanie kamera pozwalająca na śledzenie go w czasie rzeczywistym.
"To eksperymentalne urządzenie, ale jeśli będzie działać zgodnie z oczekiwaniami, wzmocni zdolność wykrywania statków, które nie mogą korzystać z AIS" - mówi w komunikacie Administracji Morskiej jej dyrektor, Einar Vik Arset.Den nye lavbanesatellitten Norsat-4 skal styrke norsk havovervåking. https://t.co/CRFWsZRBjn
— digi.no (@digi_no) January 14, 2025
Kamera działająca przy bardzo słabym oświetleniu i instalacja kryptograficzna należeć będzie do Norweskich Sił Zbrojnych. Zaprojektowali je specjaliści z Instytutu Badań nad obronnością FFI położonego w okolicach Oslo Kjeller. FFI odpowiadać będzie również za testy i ocenę działania zamontowanych na satelicie urządzeń.
To piąty norweski satelita nadzorujący wybrzeża i ruch morski wokół Norwegii. Pierwsze dwa, które poleciały w kosmos w 2010 r., w ciągu najbliższych 12 miesięcy zakończą swoje misje. Trzeci został uszkodzony przez bardzo silną burzę słoneczną w maju zeszłego roku.
NorSat-4 zapewni zdolność monitorowania morza na niezbędnym dla bezpieczeństwa poziomie, pozwalając na monitorowanie statków należących do "floty cieni” czy jednostek wykonujących podejrzane manewry w okolicach podmorskich rurociągów czy kabli energetycznych i informatycznych.
"Wzmocni zdolność Norwegii do śledzenia tego, co dzieje się na naszych obszarach morskich. Ma to szczególne znaczenie przy współczesnym klimacie geopolitycznym” - dodaje Arset.
Oprócz jednostek badawczych w budowę NorSat-4 zaangażowano norweski przemysł kosmiczny i obronny. Elementy dostarczyły Kongsberg Discovery i Eidsvoll Electronics wspierane przez Francuzów z Safran Reosc. Satelita ostatecznie waży 34 kg i jest wielkości kuchenki mikrofalowej. Kosztował 22 mln koron, czyli około 8 mln złotych.
Edycja tekstu: Jacek Rujna