Do Moskwy przetransportowano ciała pierwszych 10 ofiar katastrofy lotniczej na Morzu Czarnym. W rosyjskiej stolicy zostanie przeprowadzona identyfikacja zwłok i ekspertyza genetyczna.
Eksperci, którzy przeanalizowali nagrane materiały twierdzą, że światło, które pojawiło się na niebie nad Morzem Czarnym, nie ma związku z tragedią. Zostało zarejestrowane około pół godziny później po tym, jak samolot zniknął z radarów.
Specjaliści oczekują, że przyczynę rozbicia się samolotu pomoże wyjaśnić analiza jego czarnych skrzynek i silników, które trzeba będzie wydostać z morza. Udało się już ustalić prawdopodobne miejsce upadku samolotu do wody. Do akcji poszukiwawczej mają być zaangażowane aparaty zdolne do pływania na dużych głębokościach.
W Rosji - w poniedziałek dzień żałoby po ofiarach katastrofy. Samolot TU 154 rosyjskiego resortu obrony wiozący do Syrii 92 osoby, w tym artystów chóru wojskowego imienia Aleksandrowa, w niedzielę nad ranem zniknął z radarów kilka minut po starcie z lotniska Soczi-Adler. Później około sześciu kilometrów od brzegu znaleziono pierwsze ciała i rzeczy z bagażu rozbitej maszyny.
Na razie nie wiadomo, co mogło być przyczyną katastrofy. W mediach co pewien czas wysuwane są nowe hipotezy. Mówi się o złym stanie technicznym samolotu, błędzie pilota, ptakach, które mogły trafić do silników albo o złej jakości paliwa. Nie wyklucza się również aktu terrorystycznego.
Artyści lecieli do Syrii na występy przed stacjonującymi tam rosyjskimi żołnierzami.

Radio Szczecin