Alkoholik musi ponieść konsekwencje swojego zachowania, tylko tak ma szansę na zmianę zachowania - goście "Radia Szczecin na Wieczór" oceniali, że w sprawie Beaty K. jedyną nadzieją dla artystki jest zmierzenie się z chorobą.
Jedna z najbardziej znanych polskich wokalistek jechała autem zygzakiem po centrum Warszawy, zatrzymana miała 2 promile alkoholu we krwi.
W ocenie Marka Sidło, terapeuty uzależnień ze społeczności "Ocaleni", zachowanie Beaty K. wskazuje na to, że przekroczyła granice "bezpiecznego picia".
- Ktoś, kto wchodzi już do samochodu pijany, nie mówię, że w każdym przypadku, ale to może świadczyć, że jest większy problem - uważa Sidło.
Paweł Sumera - prezes wspólnoty św. Jakuba, animator społeczności „Ocaleni” - dodawał, że to mechanizmy znane w terapii uzależnień.
- Jednej rzeczy nie należy chronić. Człowieka, który przekracza bezpieczne picie nie należy chronić od konsekwencji. Trzeba pozwolić mu ponosić te konsekwencje. Słyszymy o makabrycznych wypadkach, kiedy ktoś pod wpływem alkoholu rozjeżdża ludzi na przejściu - mówi Sumera.
Beata K. oświadczyła w mediach społecznościowych, że "z całego serca żałuje tego, co się wydarzyło" oraz, że "musi ponieść konsekwencje". Według przepisów, grozi jej za to do dwóch lat pozbawienia wolności. Wokalistka na komisariacie odmówiła składania wyjaśnień.
W ocenie Marka Sidło, terapeuty uzależnień ze społeczności "Ocaleni", zachowanie Beaty K. wskazuje na to, że przekroczyła granice "bezpiecznego picia".
- Ktoś, kto wchodzi już do samochodu pijany, nie mówię, że w każdym przypadku, ale to może świadczyć, że jest większy problem - uważa Sidło.
Paweł Sumera - prezes wspólnoty św. Jakuba, animator społeczności „Ocaleni” - dodawał, że to mechanizmy znane w terapii uzależnień.
- Jednej rzeczy nie należy chronić. Człowieka, który przekracza bezpieczne picie nie należy chronić od konsekwencji. Trzeba pozwolić mu ponosić te konsekwencje. Słyszymy o makabrycznych wypadkach, kiedy ktoś pod wpływem alkoholu rozjeżdża ludzi na przejściu - mówi Sumera.
Beata K. oświadczyła w mediach społecznościowych, że "z całego serca żałuje tego, co się wydarzyło" oraz, że "musi ponieść konsekwencje". Według przepisów, grozi jej za to do dwóch lat pozbawienia wolności. Wokalistka na komisariacie odmówiła składania wyjaśnień.
W ocenie Marka Sidło, terapeuty uzależnień ze społeczności "Ocaleni", zachowanie Beaty K. wskazuje na to, że przekroczyła granice "bezpiecznego picia".
Dodaj komentarz 3 komentarze
Przede wszystkim należy sobie przypomnieć, jaki wymiar kary otrzymują znane osobistości w Polsce, gdy np. spowodują wypadek, w którym zginie ich rodzeństwo, doprowadzą do trwałego kalectwa pasażera, potrącą osobę na pasach, uciekną z miejsca zdarzenia, przejawią agresję drogową, czy właśnie jechały pod wpływem alkoholu.
"Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem". Każdy z nas ma jakieś uzależnienie, alkoholizm, bulimia, nerwice, nerwice natręctw, leki, palenie, kleptomania itd. itp. Wszyscy jesteśmy na coś chorzy. Konsekwencje być muszą, ja jednak nie osądzam.
"Wokalistka zgrzeszyła? No zgrzeszyła. A kto nie ma pokus?"

Radio Szczecin