Osoby przyjmujące leki na odchudzanie jak np. Ozempic jedzą skrajnie mało - wynika z najnowszego badania szczecińskich naukowców z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego.
Pacjenci przyjmujący leki z grupy GLP-1 jedzą średnio nieco ponad 750 kalorii dziennie.
- Okazuje się, że pacjenci na przykład jedzą 1/3 kaloryczności tego, co jeść powinni ciesząc się, że nie muszą jeść. Sięgają i tak pożywność wysoko przetworzoną, czyli zamiast jeść mniej i mądrzej, to jedzą nadal w sposób śmieciowy - mówi prof. Ewa Stachowska, kierownik Katedry i Zakładu Żywienia Człowieka PUM.
Prof. Stachowska zastrzega, że badanie nie jest skierowane przeciwko lekom wspomagającym utratę wagi. Przeciwnie - preparaty typu Ozempic pomogły wielu osobom z chorobą otyłościową. Potrzebny jest jednak kolejny ważny krok, czyli lepsza edukacja żywieniowa.
- Żeby pacjent uzyskał nie 80 proc. sukcesu, tylko 100 proc. sukcesu, bo jak zredukuje masę ciała, utrzyma masę mięśniową, to długofalowo będzie to zdrowy i też mniej kosztujący system opieki zdrowotnej - podkreśliła.
Badanie objęło 387 uczestników. Ich dieta była analizowana na podstawie dzienników żywieniowych.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Okazuje się, że pacjenci na przykład jedzą 1/3 kaloryczności tego, co jeść powinni ciesząc się, że nie muszą jeść. Sięgają i tak pożywność wysoko przetworzoną, czyli zamiast jeść mniej i mądrzej, to jedzą nadal w sposób śmieciowy - mówi prof. Ewa Stachowska, kierownik Katedry i Zakładu Żywienia Człowieka PUM.
Prof. Stachowska zastrzega, że badanie nie jest skierowane przeciwko lekom wspomagającym utratę wagi. Przeciwnie - preparaty typu Ozempic pomogły wielu osobom z chorobą otyłościową. Potrzebny jest jednak kolejny ważny krok, czyli lepsza edukacja żywieniowa.
- Żeby pacjent uzyskał nie 80 proc. sukcesu, tylko 100 proc. sukcesu, bo jak zredukuje masę ciała, utrzyma masę mięśniową, to długofalowo będzie to zdrowy i też mniej kosztujący system opieki zdrowotnej - podkreśliła.
Badanie objęło 387 uczestników. Ich dieta była analizowana na podstawie dzienników żywieniowych.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Okazuje się, że pacjenci na przykład jedzą 1/3 kaloryczności tego, co jeść powinni ciesząc się, że nie muszą jeść. Sięgają i tak pożywność wysoko przetworzoną, czyli zamiast jeść mniej i mądrzej, to jedzą nadal w sposób śmieciowy - mówi prof. Ewa Stachowska, kierownik Katedry i Zakładu Żywienia Człowieka PUM.
Dodaj komentarz 4 komentarze
przecież "chorobę otyłościową" wywołuje żarcie bez opamiętania i to żarcie śmieciowego właśnie żarcia!
@ Jan Nowak-no tak, bo ludzie mają takie pensje,że ''żrą'' (jak piszesz,bo to twój język) bez opamiętania. Zobacz sobie jak po świętach ludzie okupują punkty darmowej żywności. Kolejny lewak,który wie wszystko i daje ''cenne'' wskazówki. Pewnie pielęgniarka już wyszła.
Za to "za komuny było lepiej", bo prawie wszyscy byli szczupli, a jak ktoś był gruby*, to wszyscy wiedzieli, że naprawdę jest chory.
* - nie dotyczyło księży
@ Jan Nowak-dotyczy także konfidentów ,co nie?

Radio Szczecin