W Wilnie w niedzielę dojdzie do spotkania prezydentów Polski, Litwy oraz Ukrainy. Gitanas Nauseda, Karol Nawrocki i Wołodymyr Zełenski wezmą udział w obchodach 163. rocznicy wybuchu powstania styczniowego.
Prezydenci wezmą udział w uroczystej mszy świętej w wileńskiej Katedrze oraz w ceremonii na Cmentarzu na Rossie. Znajduje się tam kaplica powstańców styczniowych, których szczątki w 2017 roku zostały odnalezione na Górze Zamkowej w Wilnie i pochowane dwa lata później. Późnym popołudniem przywódcy Litwy, Polski i Ukrainy spotkają się z dziennikarzami na konferencji prasowej.
Uroczystości z okazji 163. rocznicy wybuchu zrywu odbyły się też w sobotę w Warszawie z udziałem prezydentów Polski i Litwy. Karol Nawrocki przypomniał, że zagrożenie ze strony Rosji nigdy nie zniknęło. "Nie jest to już Józef Stalin, tylko Władimir Putin. To wciąż ta sama Rosja, która morduje ludzi na Ukrainie i destabilizuje sytuację w naszym regionie" - zaznaczył.
Prezydent Gitanas Nauseda podkreślił, że Rosja po raz kolejny otwarcie zagraża całemu cywilizowanemu światu i wszystkim krajom, które odmawiają poddania się jej. "Dążąc do odbudowy swojego imperium, Rosja od prawie czterech lat brutalnie prowadzi agresję na Ukrainę, atakując to, czego najbardziej nienawidzi czyli samą ideę wolności" - podkreślił litewski przywódca.
Powstanie styczniowe wybuchło 22 stycznia 1863 roku. Przeciwko rosyjskiemu zaborcy walczyli wspólnie Polacy, Litwini i Białorusini. Mimo klęski zryw umocnił świadomość narodową i wpłynął na dążenia niepodległościowe kolejnych pokoleń.
Autorka edycji: Joanna Chajdas
Uroczystości z okazji 163. rocznicy wybuchu zrywu odbyły się też w sobotę w Warszawie z udziałem prezydentów Polski i Litwy. Karol Nawrocki przypomniał, że zagrożenie ze strony Rosji nigdy nie zniknęło. "Nie jest to już Józef Stalin, tylko Władimir Putin. To wciąż ta sama Rosja, która morduje ludzi na Ukrainie i destabilizuje sytuację w naszym regionie" - zaznaczył.
Prezydent Gitanas Nauseda podkreślił, że Rosja po raz kolejny otwarcie zagraża całemu cywilizowanemu światu i wszystkim krajom, które odmawiają poddania się jej. "Dążąc do odbudowy swojego imperium, Rosja od prawie czterech lat brutalnie prowadzi agresję na Ukrainę, atakując to, czego najbardziej nienawidzi czyli samą ideę wolności" - podkreślił litewski przywódca.
Powstanie styczniowe wybuchło 22 stycznia 1863 roku. Przeciwko rosyjskiemu zaborcy walczyli wspólnie Polacy, Litwini i Białorusini. Mimo klęski zryw umocnił świadomość narodową i wpłynął na dążenia niepodległościowe kolejnych pokoleń.
Autorka edycji: Joanna Chajdas

Radio Szczecin