To prawdziwy kataklizm - mówią sadownicy i szacują starty. W niektórych regionach Polski przymrozki zniszczyły sto procent zbiorów - m.in. truskawek, jabłoni i czereśni.
Krzysztof Czarnecki od ponad 40 lat prowadzi gospodarstwo sadownicze. Na 10 hektarach uprawia czereśnie. Ostatnie noce spędził w sadzie próbując ratować zbiory, ale przymrozek to trudny przeciwnik. Nie udało się.
- Drzewo ma wysokość do 4 metrów. To nawet na czubku tam nie ma nic. Takiego czegoś nie było. W takiej skali. To jest kataklizm - mówił Czarnecki.
Podobnie sytuacja wygląda na innych plantacjach. Sadownicy rozpoczęli szacowanie strat. Minister Rolnictwa Stefan Krajewski zapewnia, że nikt nie zostanie bez pomocy.
- Tak jak w ubiegłym roku, ci w których sadach, w których plantacjach poczyniły szkody przymrozki, warunki atmosferyczne, wypłaciliśmy ponad 400 milionów złotych tylko dla tych, którzy mieli te szkody wiosenne - powiedział Krajewski.
Przymrozki niszczą zbiory już trzeci rok z rzędu.
- Drzewo ma wysokość do 4 metrów. To nawet na czubku tam nie ma nic. Takiego czegoś nie było. W takiej skali. To jest kataklizm - mówił Czarnecki.
Podobnie sytuacja wygląda na innych plantacjach. Sadownicy rozpoczęli szacowanie strat. Minister Rolnictwa Stefan Krajewski zapewnia, że nikt nie zostanie bez pomocy.
- Tak jak w ubiegłym roku, ci w których sadach, w których plantacjach poczyniły szkody przymrozki, warunki atmosferyczne, wypłaciliśmy ponad 400 milionów złotych tylko dla tych, którzy mieli te szkody wiosenne - powiedział Krajewski.
Przymrozki niszczą zbiory już trzeci rok z rzędu.
Edycja tekstu: Michał Tesarski

Radio Szczecin