Dla wielu był nie tylko przełożony, ale przyjacielem. Tragiczna śmierć Lecha Trawickiego, dyrektora Muzeum Rybołówstwa Morskiego, wstrząsnęła światem kultury w Świnoujściu.
Archeolog i ceniony muzealnik zmarł we wtorek, w trakcie ćwiczeń ratowniczych na Basenie Północnym.
- Dzisiaj w muzeum otwarcie mini wystawy - to ostatnie słowa, jakie Lech Trawicki wypowiedział do naszego mikrofonu.
Jeszcze kilka dni temu zapraszał na noc muzeów, a dziś, zabrakło go między nami. Zmarł nagle. Dla personelu muzeum był nie tylko przełożonym.
- Jest nam teraz ciężko. Ja i myślę większość tutaj osób, czujemy się tak, jakbyśmy stracili bliską osobę, a nie po prostu szefa. - Odczuwamy pustkę i przez dłuższy czas już tak po prostu będzie - mówią pracownicy muzeum.
Lech Trawicki był archeologiem, muzealnikiem i pasjonatem historii. Ze Świnoujściem związał się półtora roku temu. Szybko skradł sympatię nie tylko najbliższego otoczenia, ale mieszkańców. Zmarł we wtorek 19 maja. Miał 57 lat.
- Dzisiaj w muzeum otwarcie mini wystawy - to ostatnie słowa, jakie Lech Trawicki wypowiedział do naszego mikrofonu.
Jeszcze kilka dni temu zapraszał na noc muzeów, a dziś, zabrakło go między nami. Zmarł nagle. Dla personelu muzeum był nie tylko przełożonym.
- Jest nam teraz ciężko. Ja i myślę większość tutaj osób, czujemy się tak, jakbyśmy stracili bliską osobę, a nie po prostu szefa. - Odczuwamy pustkę i przez dłuższy czas już tak po prostu będzie - mówią pracownicy muzeum.
Lech Trawicki był archeologiem, muzealnikiem i pasjonatem historii. Ze Świnoujściem związał się półtora roku temu. Szybko skradł sympatię nie tylko najbliższego otoczenia, ale mieszkańców. Zmarł we wtorek 19 maja. Miał 57 lat.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin