Nie będzie przełomu - tak rosyjska opozycja ocenia zaplanowane na dziś negocjacje pokojowe. W Genewie mają się spotkać wysłannicy Kijowa, Moskwy i Waszyngtonu. Z komunikatów poprzedzających rozmowy można wnioskować, że Ukraina jest gotowa na kompromisy, a Rosja chce kontynuować wojnę.
Rozmowy mają dotyczyć kwestii terytorialnych i bezpieczeństwa. W żadnym z tych obszarów Kreml nie jest gotowy do ustępstw. Władimir Putin chce ziemi, rozbrojenia Ukrainy i oderwania jej od zachodnich sojuszników. Kijów na to się nie godzi.
„Potrzebny nowy punkt odniesienia, żeby przełamać impas” - stwierdził w rozmowie z Polskim Radiem rosyjski politolog opozycyjny Aleksandr Morozow. Zdaniem eksperta, do negocjacji pokojowych powinny włączyć się Chiny, albo Indie. „Kreml manipuluje stanowiskiem Stanów Zjednoczonych, więc nie ma żadnego postępu. Mam nadzieję, że w 2026 roku, może w drugiej połowie sytuacja się zmieni” - dodaje profesor Morozow.
Politolog, który bierze udział w wileńskim forum „Wolna Rosja” podkreśla, że do negocjacji jeszcze aktywniej, niż do tej pory powinna włączyć się Unia Europejska.
Edycja tekstu: Kacper Narodzonek
„Potrzebny nowy punkt odniesienia, żeby przełamać impas” - stwierdził w rozmowie z Polskim Radiem rosyjski politolog opozycyjny Aleksandr Morozow. Zdaniem eksperta, do negocjacji pokojowych powinny włączyć się Chiny, albo Indie. „Kreml manipuluje stanowiskiem Stanów Zjednoczonych, więc nie ma żadnego postępu. Mam nadzieję, że w 2026 roku, może w drugiej połowie sytuacja się zmieni” - dodaje profesor Morozow.
Politolog, który bierze udział w wileńskim forum „Wolna Rosja” podkreśla, że do negocjacji jeszcze aktywniej, niż do tej pory powinna włączyć się Unia Europejska.
Edycja tekstu: Kacper Narodzonek

Radio Szczecin