Uzbrojony napastnik wtargnął do holu hotelu Washington Hilton w Waszyngtonie podczas kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu, w której uczestniczył prezydent Donald Trump.
Wśród gości był także korespondent Polskiego Radia Marek Wałkuski. Agenci Secret Service obezwładnili mężczyznę, a para prezydencka została ewakuowana.
Strzały rozległy się na korytarzu niedługo po rozpoczęciu gali. Napastnikowi nie udało się wtargnąć na salę. Według prezydenta USA Donalda Trumpa, uzbrojony mężczyzna zdołał strzelić do agenta Secret Service. Ten przeżył dzięki kamizelce kuloodpornej i - według prezydenta Trumpa - stan jego zdrowia jest dobry.
Potencjalny zamachowiec to Cole Tomas Allen, 31-letni mieszkaniec aglomeracji Los Angeles. Według służb, mężczyzna działał sam. Agenci federalni wtargnęli też do domu zatrzymanego w Kalifornii. Według telewizji CBS, sam zatrzymany miał przyznać organom ścigania, że celem jego ataku miała być administracja obecnego prezydenta.
Na sali w czasie ataku byli między innymi szef amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio, minister zdrowia Robert Kennedy i minister zasobów wewnętrznych Doug Burgum. Po incydencie, podobnie jak inni goście kolacji, schowali się pod stoły.
Szef policji w Waszyngtonie mówił, że ze wstępnych informacji wynika, że mężczyzna był w czasie imprezy gościem w hotelu. W śledztwie badane jest między innymi w jaki sposób wniósł broń palną.
W kolacji brało udział około 2600 osób. Prezydentowi Trumpowi, jego żonie Melanii, ani nikomu innemu z uczestników gali nic się nie stało. Dwie godziny później, wciąż w smokingu, pojawił się na konferencji prasowej w Białym Domu. We wpisie w mediach społecznościowych Donald Trump wyraził nadzieję, że kolacja z dziennikarzami zostanie powtórzona w ciągu najbliższego miesiąca.
To trzecia próba zamachu na Donalda Trumpa od 2024 roku. W lipcu tamtego roku na wiecu w Pensylwanii kandydujący wówczas polityk został postrzelony w ucho, a sprawca ataku został zabity na miejscu.
Dwa miesiące później agenci Secret Service namierzyli uzbrojonego mężczyznę w krzakach koło pola golfowego na Florydzie, na którym przebywał Donald Trump. W lutym tego roku mężczyzna został skazany na dożywocie.
Z kolei w 1981 roku dokładnie w tym samym miejscu co minionej nocy, doszło do zamachu na ówczesnego prezydenta Ronalda Reagana. Polityk został wtedy ranny.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Strzały rozległy się na korytarzu niedługo po rozpoczęciu gali. Napastnikowi nie udało się wtargnąć na salę. Według prezydenta USA Donalda Trumpa, uzbrojony mężczyzna zdołał strzelić do agenta Secret Service. Ten przeżył dzięki kamizelce kuloodpornej i - według prezydenta Trumpa - stan jego zdrowia jest dobry.
Potencjalny zamachowiec to Cole Tomas Allen, 31-letni mieszkaniec aglomeracji Los Angeles. Według służb, mężczyzna działał sam. Agenci federalni wtargnęli też do domu zatrzymanego w Kalifornii. Według telewizji CBS, sam zatrzymany miał przyznać organom ścigania, że celem jego ataku miała być administracja obecnego prezydenta.
Na sali w czasie ataku byli między innymi szef amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio, minister zdrowia Robert Kennedy i minister zasobów wewnętrznych Doug Burgum. Po incydencie, podobnie jak inni goście kolacji, schowali się pod stoły.
Szef policji w Waszyngtonie mówił, że ze wstępnych informacji wynika, że mężczyzna był w czasie imprezy gościem w hotelu. W śledztwie badane jest między innymi w jaki sposób wniósł broń palną.
W kolacji brało udział około 2600 osób. Prezydentowi Trumpowi, jego żonie Melanii, ani nikomu innemu z uczestników gali nic się nie stało. Dwie godziny później, wciąż w smokingu, pojawił się na konferencji prasowej w Białym Domu. We wpisie w mediach społecznościowych Donald Trump wyraził nadzieję, że kolacja z dziennikarzami zostanie powtórzona w ciągu najbliższego miesiąca.
To trzecia próba zamachu na Donalda Trumpa od 2024 roku. W lipcu tamtego roku na wiecu w Pensylwanii kandydujący wówczas polityk został postrzelony w ucho, a sprawca ataku został zabity na miejscu.
Dwa miesiące później agenci Secret Service namierzyli uzbrojonego mężczyznę w krzakach koło pola golfowego na Florydzie, na którym przebywał Donald Trump. W lutym tego roku mężczyzna został skazany na dożywocie.
Z kolei w 1981 roku dokładnie w tym samym miejscu co minionej nocy, doszło do zamachu na ówczesnego prezydenta Ronalda Reagana. Polityk został wtedy ranny.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin