Żołnierz 12. Brygady Zmechanizowanej ze Stargardu ranny w wyniku wybuchu miny pułapki w Libanie. Mężczyzna doznał obrażeń głowy.
Informację, w rozmowie z Radiem Szczecin, potwierdził szef Wydziału Prasowego Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych ppłk Jacek Goryszewski.
- W tym incydencie, do którego dzisiaj doszło w Polskim Kontyngencie Wojskowym w Libanie, uczestniczył żołnierz 12. Brygady, dokładnie ze Stargardu. To żołnierz doświadczony, podoficer. Jego życiu i zdrowiu nie zagraża w tej chwili niebezpieczeństwo - dodał ppłk Goryszewski.
Jak poinformował, do zdarzenia doszło podczas rutynowego patrolu w ramach misji ONZ: - 32-letni żołnierz, podoficer 12. Brygady Zmechanizowanej doznał niegroźnego urazu głowy. Założono mu kilka szwów. Mężczyzna czuje się dobrze, cały czas pozostaje też przytomny i komunikatywny. Została mu zapewniona pomoc psychologiczna.
Rzeczniczka UNIFIL, czyli misji stabilizacyjnej ONZ w Południowym Libanie, Kandice Ardiel powiedziała, że w sprawie zdarzenia prowadzone jest śledztwo. "Prowadzimy śledztwo w kierunku wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. Nadal przypominamy wszystkim stronom o ich odpowiedzialności za zapewnienie bezpieczeństwa sił pokojowych oraz unikaniu narażania ich na niebezpieczeństwo" - powiedziała Kandice Ardiel z rozmowie z Polskim Radiem.
Do zdarzenia doszło podczas przemieszczania się polskiego patrolu wojskowego związanego z wykonywaniem misji ONZ.
"Nasi żołnierze wykonują działania związane z mandatem misji ONZ. Cały czas ze względu na sytuację na Bliskim Wschodzie zachowują najwyższe środki bezpieczeństwa"
- dodał.
Zgodnie z Postanowieniem Prezydenta RP, kontyngent liczy do 250 żołnierzy. Trzon XII zmiany PKW UNIFIL stanowią żołnierze 12. Brygady Zmechanizowanej ze Szczecina, wspierani przez specjalistów z innych jednostek wojskowych.
Misją ONZ na południu Libanu jest utrzymanie bezpieczeństwa wzdłuż tzw. Błękitnej Linii - linii demarkacyjnej dzielącej Izrael i Liban. Siły pokojowe pilnują też przestrzegania warunków zawieszenia broni zawartego po wojnie Izraela z Hezbollahem w 2006 roku. Personel UNIFIL liczy obecnie około 8300 osób z 47 krajów. Z Polski jest obecnie 140 żołnierzy.
W trwającej od 2 marca wojnie Izraela z Hezbollahem, "Błękitne Hełmy" narażane były ponad 20 razy. W pierwszym tygodniu wojny (6.03) w ataku na bazę UNIFIL dwóch żołnierzy z Ghany w stanie krytycznym przewieziono do szpitala. Według statystyk prowadzonych przez UNIFIL 25% "incydentów", podczas których strzelano do żołnierzy sił pokojowych, przypisano armii izraelskiej, 15 procent Hezbollahowi, a w 60% przypadków nie udało się ustalić, kto atakował.
W poprzedniej wojnie, zakończonej w listopadzie 2024 roku, siły pokojowe ONZ - które w żaden sposób nie angażują się w działania wojenne - były narażane na niebezpieczeństwo tak często, że wywołało to nawet reakcję dyplomatyczną. Jednym z inicjatorów apelu o nieatakowanie "Błękitnych Hełmów" podpisanego wtedy (10.2024) przez 34 kraje była Polska. Odpowiedzią władz Izraela było wtedy wezwanie do zlikwidowania misji na południu Libanu. Niedługo później się to zresztą udało - ONZ zdecydował o nieprzedłużaniu mandatu UNIFIL-owi, w wyniku czego działająca od 1978 roku misja skończy swą działalność pod koniec grudnia.
Informację, w rozmowie z Radiem Szczecin, potwierdził szef Wydziału Prasowego Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych ppłk Jacek Goryszewski.
Rzeczniczka UNIFIL, czyli misji stabilizacyjnej ONZ w Południowym Libanie, Kandice Ardiel powiedziała Polskiemu Radiu, że w sprawie zdarzenia prowadzone jest śledztwo.
Jak poinformował, do zdarzenia doszło podczas rutynowego patrolu w ramach misji ONZ: - 32-letni żołnierz, podoficer 12. Brygady Zmechanizowanej doznał niegroźnego urazu głowy. Założono mu kilka szwów. Mężczyzna czuje się dobrze, cały czas pozostaje też przytomny i komunikatywny. Została mu zapewniona pomoc psychologiczna.

Radio Szczecin