Na południu Libanu zginęło dwóch żołnierzy misji stabilizacyjnej ONZ, a kolejnych dwóch jest ciężko rannych. To drugi śmiertelny wypadek z udziałem żołnierzy UNIFIL w ciągu ostatnich 24 godzin. W niedzielę na południu Libanu lekko ranny został polski żołnierz.
Uczestniczący w patrolu dwaj żołnierze indonezyjskiego kontyngentu zginęli na miejscu. Kolejnych dwóch żołnierzy zostało rannych. Wybuch o nieznanym pochodzeniu zniszczył ich pojazd w pobliżu miejscowości Bani Hayyan w pobliżu granicy z Izraelem.
W pobliżu trwają walki Hezbollahu z armią izraelską, ale wojska ONZ nie biorą w nich żadnego udziału.
"Nikt nigdy nie powinien ginąć, służąc sprawie pokoju" - głosi oświadczenie misji ONZ w południowym Libanie.
Źródło eksplozji nie jest znane, UNIFIL zapowiedział śledztwo w sprawie wyjaśnienia okoliczności zdarzenia i wezwał wszystkie strony konfliktu do przestrzegania prawa międzynarodowego i ochronę bezpieczeństwa "Błękitnych Hełmów".
Jak podkreślał sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, ataki na żołnierzy misji pokojowej mogą być uznane za zbrodnię wojenną.
Indonezyjski kontyngent wojskowy w Południowym Libanie składa się z ponad 750 osób i jest jednym z najliczniejszych w misji liczącej ponad 7,5 tysiąca pracowników. Działająca od 48 lat misja ONZ, której zadaniem jest pilnowanie pokoju na granicy izraelsko-libańskiej, kończy swoją działalność pod koniec grudnia.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin