Po chwili oddechu, jaką obserwowaliśmy przed południem, po południu na giełdy powróciły silne spadki. Analitycy tłumaczą nerwowość inwestorów złymi perspektywami wzrostu gospodarczego na świecie i kreślą czarne scenariusze.
Analityk domu maklerskiego BOŚ Marek Rogalski podkreśla, że obecnie nie bardzo można liczyć na wsparcie amerykańskiego banku centralnego, nastroje psują też informacje o pogarszającej się sytuacji komercyjnych banków europejskich, do tego dochodzi spodziewane bankructwo Grecji. Niespokojna sytuacja sprawia, że tracą na wartości waluty krajów rozwijających się, takich jak Polska - dodaje analityk.
Po południu indeksy na warszawskim parkiecie tracą ponad 3 procent wobec wczorajszego zamknięcia notowań. Spadki widać również na głównych giełdach europejskich: francuski indeks CAC40 traci ponad 2 i pół procent, podobnie niemiecki DAX, a londyński FTSE jest ponad 2 procent pod kreską.
Na rynku międzybankowym za euro trzeba płacić 4 złote 40 groszy, za franka szwajcarskiego 3 złote 69 groszy, a za dolara 3 złote 34 grosze.
Po południu indeksy na warszawskim parkiecie tracą ponad 3 procent wobec wczorajszego zamknięcia notowań. Spadki widać również na głównych giełdach europejskich: francuski indeks CAC40 traci ponad 2 i pół procent, podobnie niemiecki DAX, a londyński FTSE jest ponad 2 procent pod kreską.
Na rynku międzybankowym za euro trzeba płacić 4 złote 40 groszy, za franka szwajcarskiego 3 złote 69 groszy, a za dolara 3 złote 34 grosze.

Radio Szczecin