Majówka to prawdziwa kopalnia historii, które brzmią jak scenariusze komedii. Ktoś zgubił żonę, ktoś wsiadł do złego pociągu i zrobił sobie "objazd kraju"... Są też klasyki z natury: drzemka nad jeziorem, po której człowiek budzi się z inną pogodą i inną porą dnia.
Szczecinianie też mają swoje „klasyki z weekendu”.
- Do góry brzuchem spałem, całe trzy dni, najlepsze wspomnienie. Tak, bo pojechałem na ryby, usunąłem nad jeziorem... - Tak, zdarzyło się. Zgubiłem żonę z pola widzenia, bo się okazało, że pojechała podobnie jak ja, tylko upadłem. Ale ją znalazłem. - Fatalne mam skojarzenie pierwsze: wziąłem żonę na mecz Pogoni do Warszawy. Pogoń przegrała puchar. Do dziś mi tego nie może wybaczyć. A tego nie wspominajmy, oby się im udało w końcu. - Robiliśmy majówkę w Zakopanem. Pojechałem z żoną, z dwójką dzieci i się okazało, że ja gdzie indziej wylądowałem, bo znalazłem się w Bielsku-Białej i jaja wyszły takie jak skurczybyk - wspominali Szczecinianie.
Swoimi majówkowymi historiami możecie też podzielić się w komentarzach w naszych mediach społecznościowych.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Do góry brzuchem spałem, całe trzy dni, najlepsze wspomnienie. Tak, bo pojechałem na ryby, usunąłem nad jeziorem... - Tak, zdarzyło się. Zgubiłem żonę z pola widzenia, bo się okazało, że pojechała podobnie jak ja, tylko upadłem. Ale ją znalazłem. - Fatalne mam skojarzenie pierwsze: wziąłem żonę na mecz Pogoni do Warszawy. Pogoń przegrała puchar. Do dziś mi tego nie może wybaczyć. A tego nie wspominajmy, oby się im udało w końcu. - Robiliśmy majówkę w Zakopanem. Pojechałem z żoną, z dwójką dzieci i się okazało, że ja gdzie indziej wylądowałem, bo znalazłem się w Bielsku-Białej i jaja wyszły takie jak skurczybyk - wspominali Szczecinianie.
Swoimi majówkowymi historiami możecie też podzielić się w komentarzach w naszych mediach społecznościowych.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin