Do dwudziestu lat więzienia grozi lekarzowi z Poznania, który usunął pacjentce narządy rozrodcze bez jej zgody. Ginekolog nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.
Sprawę operacji sprzed dwóch lat przeprowadzonej w szpitalu miejskim imienia Raszei, bada prokuratura.
"Lekarzowi postawiono zarzuty spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej"- informuje rzecznik prokuratury Okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak.
- Śledztwo jest już na końcowym etapie. Prokurator dysponuje opinią biegłych z Krakowa, z ekspertyz sądowych, która stanowi podstawę zarzutu stawianego mężczyźnie. Chodzi tutaj o kwestie nieprawidłowości ujawnionych podczas procesu leczenia, konkretnie zabiegu operacyjnego. To jest główny argument dla postawienia zarzutów temu mężczyźnie - dodaje Wawrzyniak.
Z informacji do których dotarło Polskie Radio wynika, że lekarz w czwartek został odsunięty od pracy.
"Ginekolog jest na urlopie i nie ma kontaktu z pacjentami, choć do niedawna wykonywał jeszcze zabiegi na oddziale" - potwierdza rzecznik szpitala, doktor Eryk Matuszkiewicz.
- Pełnił rolę ordynatora, szefa oddziału, operował, zajmował się zabiegówką. Nie było żadnych problemów, żadnych skarg, z tego co wiem nic się nie działo, poza tą sytuacją nie było żadnej innej konfliktowej - podkreśla rzecznik.
Jak ustaliła Gazeta Wyborcza, ginekolog planował usunąć 24-letniej pacjentce nowotwór jajnika. Nie czekając na wyniki badań, miał zdecydować o wycięciu pozostałych narządów rozrodczych całkowicie pozbawiając kobietę płodności. Szpital deklaruje pełną współpracę z prokuraturą w celu wyjaśnienia sprawy. Postępowanie prowadzi też Wielkopolska Izba Lekarska.
Autorka edycji: Joanna Chajdas
"Lekarzowi postawiono zarzuty spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej"- informuje rzecznik prokuratury Okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak.
- Śledztwo jest już na końcowym etapie. Prokurator dysponuje opinią biegłych z Krakowa, z ekspertyz sądowych, która stanowi podstawę zarzutu stawianego mężczyźnie. Chodzi tutaj o kwestie nieprawidłowości ujawnionych podczas procesu leczenia, konkretnie zabiegu operacyjnego. To jest główny argument dla postawienia zarzutów temu mężczyźnie - dodaje Wawrzyniak.
Z informacji do których dotarło Polskie Radio wynika, że lekarz w czwartek został odsunięty od pracy.
"Ginekolog jest na urlopie i nie ma kontaktu z pacjentami, choć do niedawna wykonywał jeszcze zabiegi na oddziale" - potwierdza rzecznik szpitala, doktor Eryk Matuszkiewicz.
- Pełnił rolę ordynatora, szefa oddziału, operował, zajmował się zabiegówką. Nie było żadnych problemów, żadnych skarg, z tego co wiem nic się nie działo, poza tą sytuacją nie było żadnej innej konfliktowej - podkreśla rzecznik.
Jak ustaliła Gazeta Wyborcza, ginekolog planował usunąć 24-letniej pacjentce nowotwór jajnika. Nie czekając na wyniki badań, miał zdecydować o wycięciu pozostałych narządów rozrodczych całkowicie pozbawiając kobietę płodności. Szpital deklaruje pełną współpracę z prokuraturą w celu wyjaśnienia sprawy. Postępowanie prowadzi też Wielkopolska Izba Lekarska.
Autorka edycji: Joanna Chajdas

Radio Szczecin