Izrael uderzył w dwie największe huty stali w Iranie oraz w dwa obiekty nuklearne, w tym elektrownię jądrową w Buszehr. Nie doszło do wycieku radioaktywnego. Iran zapowiada "ciężki odwet".
Iran poinformował Międzynarodową Agencję Energii Atomowej o kolejnym ataku w pobliżu elektrowni jądrowej w Buszehr. Jest to już trzeci tego typu incydent w ciągu 10 dni. Agencja poinformowała w piątek (27.03), że nie doszło do żadnych uszkodzeń pracującego reaktora ani wycieku promieniowania a elektrownia działa normalnie.
Minister spraw zagranicznych Iranu, Abbas Aragczi, napisał na portalu X, że Izrael twierdzi, iż działał w porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi. Zapowiedział, że "Iran wymierzy surową karę za izraelskie zbrodnie".
Do przeprowadzonego w piątek wieczorem ataku doszło mimo zapowiedzi Donalda Trumpa o wstrzymaniu się z atakami na irańskie obiekty energetyczne do 6 kwietnia. Do zbombardowania elektrowni i hut stali przyznał się Izrael.
Dzień wcześniej szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Rafael Grossi ostrzegł, że tego typu ataki mogą spowodować "poważny wypadek radiologiczny, który dotknie duży obszar w Iranie i poza nim”.
Autorka edycji: Joanna Chajdas
Minister spraw zagranicznych Iranu, Abbas Aragczi, napisał na portalu X, że Izrael twierdzi, iż działał w porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi. Zapowiedział, że "Iran wymierzy surową karę za izraelskie zbrodnie".
Do przeprowadzonego w piątek wieczorem ataku doszło mimo zapowiedzi Donalda Trumpa o wstrzymaniu się z atakami na irańskie obiekty energetyczne do 6 kwietnia. Do zbombardowania elektrowni i hut stali przyznał się Izrael.
Dzień wcześniej szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Rafael Grossi ostrzegł, że tego typu ataki mogą spowodować "poważny wypadek radiologiczny, który dotknie duży obszar w Iranie i poza nim”.
Autorka edycji: Joanna Chajdas

Radio Szczecin