Cztery osoby, w tym dziennikarze, zginęły w izraelskim ataku na południu Libanu. Samochód został zaatakowany przed dron. Władze Libanu potępiły nalot, nazywając go rażącą zbrodnią, i wezwały Izrael do przestrzegania prawa międzynarodowego.
W Jezzine zginęła reporterka sympatyzującej z Hezbollahem telewizji Al Mayadeen i reporter należącej do Hezbollahu telewizji Al Manar. Według niektórych źródeł dwie podróżujące z nimi osoby, które także zginęły, to pracujący z nimi operator i fotograf.
Organizacja dziennikarska w Libanie (Lebanese Press Editors' Syndicate) potępiła izraelski atak, nazywając go "zdradzieckim zamachem". Prezydent Libanu nazwał nalot "rażącą zbrodnią", a premier stwierdził, że atak na dziennikarzy to naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego i złamanie zasad gwarantujących ochronę dziennikarzy w czasie wojny.
Libańskie władze wezwały Izrael do poszanowania prawa międzynarodowego i zakończenia ataków na cywilów.
Według prawa międzynarodowego dziennikarze są chronieni jako cywile, a media - nawet te wykorzystywane do celów propagandowych - nie mogą być uważane za cele wojskowe.
Armia izraelska stwierdziła z kolei, że wyeliminowała - jak napisano w komunikacie - "Alego Szaiba, terrorysty z jednostki wywiadowczej Hezbollahu, który działał pod przykrywką dziennikarza i ujawniał pozycje Sił Obronnych Izraela w południowym Libanie i wzdłuż granicy". Nie skomentowała zabicia pozostałych osób.
W tym tygodniu Komitet Ochrony Dziennikarzy (The Committee to Protect Journalists - CPJ) wezwał do przeprowadzenia niezależnego śledztwa w sprawie zabójstwa innego dziennikarza telewizji Al Manar, który zginął podczas filmowania izraelskiego ataku na miasto Nabatieh. Tydzień wcześniej w izraelskim nalocie na budynek w Bejrucie zginął kolejny dziennikarz stacji. Organizacje międzynarodowe potępiły ataki na reporterów.
Od początku wojny Izraela z Hezbollahem (2.03) zginęło co najmniej ośmioro libańskich dziennikarzy.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Organizacja dziennikarska w Libanie (Lebanese Press Editors' Syndicate) potępiła izraelski atak, nazywając go "zdradzieckim zamachem". Prezydent Libanu nazwał nalot "rażącą zbrodnią", a premier stwierdził, że atak na dziennikarzy to naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego i złamanie zasad gwarantujących ochronę dziennikarzy w czasie wojny.
Libańskie władze wezwały Izrael do poszanowania prawa międzynarodowego i zakończenia ataków na cywilów.
Według prawa międzynarodowego dziennikarze są chronieni jako cywile, a media - nawet te wykorzystywane do celów propagandowych - nie mogą być uważane za cele wojskowe.
Armia izraelska stwierdziła z kolei, że wyeliminowała - jak napisano w komunikacie - "Alego Szaiba, terrorysty z jednostki wywiadowczej Hezbollahu, który działał pod przykrywką dziennikarza i ujawniał pozycje Sił Obronnych Izraela w południowym Libanie i wzdłuż granicy". Nie skomentowała zabicia pozostałych osób.
W tym tygodniu Komitet Ochrony Dziennikarzy (The Committee to Protect Journalists - CPJ) wezwał do przeprowadzenia niezależnego śledztwa w sprawie zabójstwa innego dziennikarza telewizji Al Manar, który zginął podczas filmowania izraelskiego ataku na miasto Nabatieh. Tydzień wcześniej w izraelskim nalocie na budynek w Bejrucie zginął kolejny dziennikarz stacji. Organizacje międzynarodowe potępiły ataki na reporterów.
Od początku wojny Izraela z Hezbollahem (2.03) zginęło co najmniej ośmioro libańskich dziennikarzy.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin