Radio SzczecinRadio Szczecin » Polska i świat
  Reklama  
Zobacz

PAP/EPA/AKOS KAISER/HUNGARIAN PM GENERAL DEPARTMENT OF COMMUNICATION
PAP/EPA/AKOS KAISER/HUNGARIAN PM GENERAL DEPARTMENT OF COMMUNICATION
Na Węgrzech odbędą się w niedzielę wybory parlamentarne, które mogą zakończyć rządy najdłużej urzędującego premiera w historii tego kraju, Viktora Orbana. Najnowsze sondaże wskazują, że opozycyjna TISZA ma szansę na zdobycie większości dwóch trzecich głosów w 199-osobowym parlamencie.
Opublikowana we wtorek analiza ośrodka Median wykazała, że TISZA może liczyć po wyborach na większość dwóch trzecich głosów, wynoszącą od 138 do 143 mandatów w 199-osobowym parlamencie Węgier, Zgromadzeniu Narodowym.

Szacunkowy skład przyszłego parlamentu opracowany przez Median na podstawie pięciu badań opinii przewiduje od 138 do 143 mandatów dla Tiszy Petera Magyara i od 49 do 55 dla rządzącego Fideszu premiera Viktora Orbana. Według Median skrajnie prawicowa partia Mi Hazank może liczyć na pięć lub sześć mandatów, dostając się do parlamentu jako jedyne ugrupowanie poza ugrupowaniami Magyara i Orbana.

Większość kwalifikowaną do zmiany konstytucji dają 133 miejsca w Zgromadzeniu Narodowym.

Przedwyborczą kampanię naznaczyły liczne skandale i wzajemne oskarżenia. Orban koncentrował się w tym okresie głównie na kwestiach dotyczących polityki międzynarodowej, zaś Magyar - na tematyce wewnętrznej.

Chociaż obóz rządzący ogłosił w okresie przedwyborczym wprowadzenie wielu nowych świadczeń socjalnych, premier Orban i jego środowisko skupiają się na tematach globalnych, przede wszystkim na wojnie Rosji z Ukrainą i relacjach szefa węgierskiego rządu z liderami światowych mocarstw. W narracji władz jedynie Orban może zagwarantować Węgrom stabilność i bezpieczeństwo w obliczu wyzwań i zmieniającego się świata.

Rząd regularnie zarzuca Kijowowi ingerowanie w sprawy wewnętrzne Węgier, w tym rzekome próby wpłynięcia na wybory, a Magyara oskarża o kierowanie się interesami Unii Europejskiej i Ukrainy oraz o planowanie wysłania na Ukrainę węgierskich żołnierzy. Lider Tiszy stanowczo temu zaprzecza.

We wtorek dwudniową wizytę w Budapeszcie złożył wiceprezydent USA J.D. Vance, który wezwał Węgrów do oddania w niedzielę głosu na premiera Orbana.

Magyar i jego współpracownicy obiecują, że rządzone przez nich Węgry jednoznacznie opowiedzą się po stronie Zachodu, w tym UE i NATO. Przewodniczący Tiszy określił niedzielne wybory mianem referendum, w którym Węgrzy zdecydują, czy chcą w kraju wschodniej autokracji, czy demokracji Zachodu. Opozycjonista zapowiedział też m.in. odbudowę stosunków Budapesztu z Warszawą, do której planuje się udać w pierwszą zagraniczną podróż w charakterze premiera.

Lider Tiszy buduje swój przedwyborczy przekaz na sprzeciwie wobec korupcji i zawłaszczania państwa przez środowisko Orbana, rządzącego krajem nieprzerwanie od 16 lat. Magyar zapowiedział m.in. wprowadzenie limitu dwóch kadencji premiera.
Orban i Magyar planują swoje ostatnie wydarzenia kampanijne na wieczór w sobotę. Orban spotka się ze swoimi zwolennikami w Budapeszcie, a Magyar - w Debreczynie, drugim co do wielkości mieście Węgier.

Głosowanie rozpocznie się w niedzielę o godz. 6 i potrwa do godz. 19. Węgierskie prawo wyborcze nie przewiduje ciszy wyborczej. Kampania trwa do zamknięcia lokali wyborczych w niedzielę o godz. 19. W dniu głosowania obowiązuje jednak zakaz agitacji politycznej w odległości do 150 metrów od lokali wyborczych.

Liczenie głosów rozpocznie się natychmiast po godz. 19, dlatego wstępne wyniki – wraz ze wskazaniem odsetka przeliczonych głosów – powinny zostać opublikowane około godz. 20 - poinformowało Narodowe Biuro Wyborcze (NVI). W kraju nie przeprowadza się badań exit poll.

Politycy i ich obozy będą czekać na wyniki wyborów w Budapeszcie. Fidesz zorganizuje wieczór wyborczy w kompleksie Balna nad Dunajem, a członkowie Tiszy - na Placu Batthyanyego, położonym naprzeciwko siedziby węgierskiego parlamentu.

Zgromadzenie Narodowe (Orszaggyules), czyli jednoizbowy parlament Węgier, liczy 199 deputowanych, z których 106 jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, a pozostałych 93 - z krajowych list partyjnych. W każdym okręgu wygrywa kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów, nawet jeśli nie uzyska większości. Kadencja parlamentarzysty trwa cztery lata.

Michael Ignatieff, były rektor Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego, ocenił w rozmowie ze stacją BBC, że „Budapeszt jest światowym centrum nieliberalnej demokracji, a nadchodzące głosowanie to nie tylko wybory, ale też referendum w sprawie modelu autorytarnych rządów, który reprezentuje Orban”.

Edycja tekstu: Jacek Rujna

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

  Reklama  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty