Libańczycy wracają na zniszczone wojną Izraela z Hezbollahem południe kraju. W nocy weszło w życie zawieszenie broni.
Według rządu w Bejrucie z powodu walk uciekło ok. 1,2 z 6 mln mieszkańców Libanu. Izraelska armia pozostaje na południu Libanu i wzywa cywilów, by nie wracali na ten teren.
Walki wstrzymano o północy czasu lokalnego. Ogłoszony przez USA rozejm ma trwać 10 dni.
W piątek rano przez autostradę wiodącą na południe Libanu ciągnął się sznur wyładowanych dobytkiem samochodów uchodźców - relacjonowała agencja AFP.
Ogromny korek utworzył się w okolicach przerzuconego przez rzekę Litani mostu Kasmija, ludzie godzinami czekali na przejazd - dodała agencja.
To ostatnia niezniszczona w izraelskich nalotach przeprawa między centralną częścią Libanu a południem kraju zdominowanym przez proirański Hezbollah. Most został zbombardowany i uszkodzony w czwartek, ale libańskie wojsko prowizorycznie naprawiło szkody.
- Wyjechaliśmy godzinę przed wejściem w życie zawieszenia broni, aby dotrzeć na most, gdy tylko zostanie otwarty, i wrócić do naszej wioski – powiedziała AFP 37-letnia Libanka, która wraz z rodziną uciekła z jednej ze wsi w okolicach Tyru na południu kraju.
Wielu uchodźców powracających na południe Libanu powiedziało reporterom AFP, że nie wiedzą, czy ich domy jeszcze stoją.
Ogłoszenie rozejmu wywołało falę radości w stolicy Libanu Bejrucie. Uznawane za bastion Hezbollahu południowe przedmieścia tego miasta są jednak tak zniszczone, że na razie mieszkańcy nie chcą do nich wracać - napisała agencja Reutera.
Izrael walczył w Libanie nie z armią tego państwa, ale ze wspieranym przez Teheran Hezbollahem, który włączył się w wojnę USA i Izraela z Iranem.
Prezydent USA Donald Trump, ogłaszając rozejm, zaznaczył, że porozumienie uzgodniono z przywódcami Izraela oraz Libanu, i wyraził nadzieję, że rozejm stanie się podstawą trwałego pokoju.
Porozumienie nie wymaga od Izraela wycofania się z południa Libanu, które zostało zdobyte podczas trwającej półtora miesiąca kampanii. Władze w Jerozolimie ogłosiły, że utworzą tam strefę buforową, która ma chronić północ Izraela, do tej pory nękaną regularnymi ostrzałami Hezbollahu.
Szyicka grupa już zapowiedziała, że będzie przestrzegać rozejmu, jeżeli Izrael wstrzyma ataki i wycofa się z Libanu. Izrael deklaruje, że podstawą wszelkich dalszych porozumień musi być rozbrojenie Hezbollahu.
Już kilka godzin po wejściu w życie rozejmu armia libańska poinformowała o szeregu naruszeń ze strony Izraela, w tym sporadycznych bombardowaniach niektórych wsi - przekazała AFP.
Wojsko izraelskie ostrzegło libańskich cywilów, by na razie nie wracali na południe kraju „w trosce o własne bezpieczeństwo”.
Od 2 marca w izraelskich atakach na Liban zginęły 2294 osoby - przekazał w piątek ministerstwo zdrowia w Bejrucie. Izraelska armia informowała, że zabiła ok. 1700 bojowników Hezbollahu.
W walkach w Libanie zginęło też 13 izraelskich żołnierzy, a w atakach Hezbollahu na północ Izraela.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Walki wstrzymano o północy czasu lokalnego. Ogłoszony przez USA rozejm ma trwać 10 dni.
W piątek rano przez autostradę wiodącą na południe Libanu ciągnął się sznur wyładowanych dobytkiem samochodów uchodźców - relacjonowała agencja AFP.
Ogromny korek utworzył się w okolicach przerzuconego przez rzekę Litani mostu Kasmija, ludzie godzinami czekali na przejazd - dodała agencja.
To ostatnia niezniszczona w izraelskich nalotach przeprawa między centralną częścią Libanu a południem kraju zdominowanym przez proirański Hezbollah. Most został zbombardowany i uszkodzony w czwartek, ale libańskie wojsko prowizorycznie naprawiło szkody.
- Wyjechaliśmy godzinę przed wejściem w życie zawieszenia broni, aby dotrzeć na most, gdy tylko zostanie otwarty, i wrócić do naszej wioski – powiedziała AFP 37-letnia Libanka, która wraz z rodziną uciekła z jednej ze wsi w okolicach Tyru na południu kraju.
Wielu uchodźców powracających na południe Libanu powiedziało reporterom AFP, że nie wiedzą, czy ich domy jeszcze stoją.
Ogłoszenie rozejmu wywołało falę radości w stolicy Libanu Bejrucie. Uznawane za bastion Hezbollahu południowe przedmieścia tego miasta są jednak tak zniszczone, że na razie mieszkańcy nie chcą do nich wracać - napisała agencja Reutera.
Izrael walczył w Libanie nie z armią tego państwa, ale ze wspieranym przez Teheran Hezbollahem, który włączył się w wojnę USA i Izraela z Iranem.
Prezydent USA Donald Trump, ogłaszając rozejm, zaznaczył, że porozumienie uzgodniono z przywódcami Izraela oraz Libanu, i wyraził nadzieję, że rozejm stanie się podstawą trwałego pokoju.
Porozumienie nie wymaga od Izraela wycofania się z południa Libanu, które zostało zdobyte podczas trwającej półtora miesiąca kampanii. Władze w Jerozolimie ogłosiły, że utworzą tam strefę buforową, która ma chronić północ Izraela, do tej pory nękaną regularnymi ostrzałami Hezbollahu.
Szyicka grupa już zapowiedziała, że będzie przestrzegać rozejmu, jeżeli Izrael wstrzyma ataki i wycofa się z Libanu. Izrael deklaruje, że podstawą wszelkich dalszych porozumień musi być rozbrojenie Hezbollahu.
Już kilka godzin po wejściu w życie rozejmu armia libańska poinformowała o szeregu naruszeń ze strony Izraela, w tym sporadycznych bombardowaniach niektórych wsi - przekazała AFP.
Wojsko izraelskie ostrzegło libańskich cywilów, by na razie nie wracali na południe kraju „w trosce o własne bezpieczeństwo”.
Od 2 marca w izraelskich atakach na Liban zginęły 2294 osoby - przekazał w piątek ministerstwo zdrowia w Bejrucie. Izraelska armia informowała, że zabiła ok. 1700 bojowników Hezbollahu.
W walkach w Libanie zginęło też 13 izraelskich żołnierzy, a w atakach Hezbollahu na północ Izraela.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin