Pogoń Szczecin wygrała na własnym parkiecie z drużyną z Lubina 37:33. Ostatnią bramkę dla szczecinian, już po upływie regulaminowego czasu gry z rzutu karnego zdobył Wojciech Zydroń.
Spotkanie dostarczyło widzom wielu emocji. Na kwadrans przed zakończeniem pojedynku siódemka trenera Rafała Białego prowadziła różnicą ośmiu bramek, ale lubinianie odrobili straty do jednego gola, na dwie pół minuty przed końcową syreną.
Ostatnie słowo należało jednak do szczypiornistów Pogoni, którzy jak mówi obrotowy szczecińskiej siódemki Patryk Walczak, pomimo pewnych problemów w obronie mogli cieszyć się z wygranej w sobotnim pojedynku.
- Zagłębie nas zaskoczyło, nie spodziewaliśmy się, że jeszcze uda im się tak zmniejszyć różnicę bramek - mówił Walczak.
W kolejnym meczu Superligi piłkarze ręczni Pogoni 15. lutego w Szczecinie zmierzą się z Wybrzeżem Gdańsk.
Ostatnie słowo należało jednak do szczypiornistów Pogoni, którzy jak mówi obrotowy szczecińskiej siódemki Patryk Walczak, pomimo pewnych problemów w obronie mogli cieszyć się z wygranej w sobotnim pojedynku.
- Zagłębie nas zaskoczyło, nie spodziewaliśmy się, że jeszcze uda im się tak zmniejszyć różnicę bramek - mówił Walczak.
W kolejnym meczu Superligi piłkarze ręczni Pogoni 15. lutego w Szczecinie zmierzą się z Wybrzeżem Gdańsk.

Radio Szczecin