Europa odrzuciła apel prezydenta Stanów Zjednoczonych o pomoc w ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz. Jest ona blokowana przez Iran w odwecie za amerykańsko-izraelskie ataki.
Prezydent Donald Trump oczekuje teraz, że europejscy sojusznicy w NATO włączą się w działania, aby rozwiązać problem. Zagroził, że w przeciwnym razie będzie to miało dla Sojuszu negatywne konsekwencje. Ale Europa włączać się nie zamierza. Takie są ustalenia po poniedziałkowym spotkaniu w Brukseli ministrów spraw zagranicznych krajów członkowskich.
"To nie jest wojna Europy" - mówiła szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas dodając, że Europa tej wojny nie rozpoczęła. Choć interesy Europy są zagrożone, bo blokada Cieśniny Ormuz winduje ceny surowców energetycznych, w szczególności ropy. Padł więc pomysł, aby zmienić mandat unijnej misji Aspides. Została ona uruchomiona w lutym 2024 roku jako operacja obronna, chroniąca statki handlowe przed atakami jemeńskich Huti na Morzu Czerwonym. Teraz miałaby pomóc w odblokowaniu Cieśniny Ormuz. "Nie było na to apetytu wśród państw członkowskich. Nikt nie chce uczestniczyć aktywnie w tej wojnie" - dodała szefowa unijnej dyplomacji.
Wczoraj prośbę USA o udział w operacji odblokowania Cieśniny Ormuz odrzuciły między innymi Wielka Brytania, Niemcy, Grecja, Luksemburg i Rumunia. "Polska nie ma żadnych planów, żeby wziąć udział w tej misji" - komentował wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski. Ale nie wykluczył, że po zakończeniu działań wojennych Unia Europejska mogłaby włączyć się w operację rozładowania gigantycznych korków, które są obu stronach cieśniny i pomóc w ich eskortowaniu. "Taki dialog polityczny Unia Europejska - Stany Zjednoczony w dziedzinie bezpieczeństwa wydaje mi się byłby ciekawy dla strony amerykańskiej" - dodał minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
"To nie jest wojna Europy" - mówiła szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas dodając, że Europa tej wojny nie rozpoczęła. Choć interesy Europy są zagrożone, bo blokada Cieśniny Ormuz winduje ceny surowców energetycznych, w szczególności ropy. Padł więc pomysł, aby zmienić mandat unijnej misji Aspides. Została ona uruchomiona w lutym 2024 roku jako operacja obronna, chroniąca statki handlowe przed atakami jemeńskich Huti na Morzu Czerwonym. Teraz miałaby pomóc w odblokowaniu Cieśniny Ormuz. "Nie było na to apetytu wśród państw członkowskich. Nikt nie chce uczestniczyć aktywnie w tej wojnie" - dodała szefowa unijnej dyplomacji.
Wczoraj prośbę USA o udział w operacji odblokowania Cieśniny Ormuz odrzuciły między innymi Wielka Brytania, Niemcy, Grecja, Luksemburg i Rumunia. "Polska nie ma żadnych planów, żeby wziąć udział w tej misji" - komentował wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski. Ale nie wykluczył, że po zakończeniu działań wojennych Unia Europejska mogłaby włączyć się w operację rozładowania gigantycznych korków, które są obu stronach cieśniny i pomóc w ich eskortowaniu. "Taki dialog polityczny Unia Europejska - Stany Zjednoczony w dziedzinie bezpieczeństwa wydaje mi się byłby ciekawy dla strony amerykańskiej" - dodał minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Edycja tekstu: Kacper Narodzonek

Radio Szczecin