Wybór Sarah Mullally na arcybiskupa Canterbury wywołał falę entuzjazmu w Wielkiej Brytanii - dla wielu to długo oczekiwany znak zmian i większej równości. Jednocześnie część wiernych przyjęła tę decyzję z pewną rezerwą, co pokazuje, że nie wszyscy są gotowi na tak wyraźną zmianę w kierunku, w jakim podąża Kościół.
Komentatorzy podkreślają, że wybór kobiety, to ważny moment w historii Kościoła i ma szczególne znaczenie. Zwracają jednak uwagę, że wśród wiernych słychać różne opinie. „To wspaniałe, że Kościół prowadzi teraz kobieta. Jestem zachwycona. Dzień, na który wielu z nas czekało od dawna. Nie jestem pewna, czy to właściwy kierunek, czy Jezus tak chciał zbudować Kościół” - mówili telewizji BBC mieszkańcy Canterbury.
Podobny obraz wyłania się z komentarzy publikowanych w prasie. Dla jednych to powód do radości i nadziei na zmiany, dla innych - moment, który skłania do refleksji, a nawet budzi obawy.
Eksperci podkreślają, że przed Mullally stoi teraz niełatwe zadanie - będzie musiała zmierzyć się z różnymi oczekiwaniami wiernych i spróbować pogodzić odmienne spojrzenia na przyszłość Kościoła Anglii.
Podobny obraz wyłania się z komentarzy publikowanych w prasie. Dla jednych to powód do radości i nadziei na zmiany, dla innych - moment, który skłania do refleksji, a nawet budzi obawy.
Eksperci podkreślają, że przed Mullally stoi teraz niełatwe zadanie - będzie musiała zmierzyć się z różnymi oczekiwaniami wiernych i spróbować pogodzić odmienne spojrzenia na przyszłość Kościoła Anglii.
Edycja tekstu: Kacper Narodzonek

Radio Szczecin