Zapowiadane przez Narodowy Fundusz Zdrowia cięcia w wycenie specjalistycznych badań diagnostycznych wydłużą kolejki - ostrzega samorząd lekarski.
Wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Paweł Barucha podkreśla, że oszczędności będą tylko pozorne.
- Pacjent, który będzie potrzebował diagnostyki; pacjent, który będzie potrzebował dowiedzieć się, co mu jest, niestety będzie dłużej czekał. A to jest dla systemu w ogóle nieopłacalne, dlatego że ten czas, który mógł być przeznaczony na to, żeby go wcześniej wyleczyć, bo wcześniej diagnozowany w większości równa się wcześniej wyleczony, trafi do szpitala na leczenie, które już będzie wymagało wysokiej specjalistyki, co jest znowu bardzo drogie - tłumaczy Barucha.
Rzecznik Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski dodaje, że w wielu województwach są przychodnie, które już zrealizowały kontrakt na cały rok i będą musiały ograniczyć przyjęcia pacjentów.
- Niestety czeka nas to, co było w zeszłym roku od połowy października, czyli odwoływanie przyjęć planowych, po prostu z wyczerpaniem limitów w obrębie NFZ. To w zeszłym roku dotyczyło tylko szpitali i było dość dużą medialną zawieruchą, a w tym roku oprócz szpitali szykuje nam się diagnostyka i poradnie specjalistyczne - wylicza Kosikowski.
Narodowy Fundusz Zdrowia zapowiedział ograniczenie finansowania kolonoskopii, gastroskopii, tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego. Za świadczenia wykonane ponad limit NFZ ma płacić 40 procent ich wartości. Nowe zasady nie obejmą pacjentów onkologicznych z kartą DiLO, dzieci oraz kobiet w ciąży.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
- Pacjent, który będzie potrzebował diagnostyki; pacjent, który będzie potrzebował dowiedzieć się, co mu jest, niestety będzie dłużej czekał. A to jest dla systemu w ogóle nieopłacalne, dlatego że ten czas, który mógł być przeznaczony na to, żeby go wcześniej wyleczyć, bo wcześniej diagnozowany w większości równa się wcześniej wyleczony, trafi do szpitala na leczenie, które już będzie wymagało wysokiej specjalistyki, co jest znowu bardzo drogie - tłumaczy Barucha.
Rzecznik Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski dodaje, że w wielu województwach są przychodnie, które już zrealizowały kontrakt na cały rok i będą musiały ograniczyć przyjęcia pacjentów.
- Niestety czeka nas to, co było w zeszłym roku od połowy października, czyli odwoływanie przyjęć planowych, po prostu z wyczerpaniem limitów w obrębie NFZ. To w zeszłym roku dotyczyło tylko szpitali i było dość dużą medialną zawieruchą, a w tym roku oprócz szpitali szykuje nam się diagnostyka i poradnie specjalistyczne - wylicza Kosikowski.
Narodowy Fundusz Zdrowia zapowiedział ograniczenie finansowania kolonoskopii, gastroskopii, tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego. Za świadczenia wykonane ponad limit NFZ ma płacić 40 procent ich wartości. Nowe zasady nie obejmą pacjentów onkologicznych z kartą DiLO, dzieci oraz kobiet w ciąży.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin