Kuratorium Oświaty w Szczecinie bada skargę, jaką na zachowanie przedszkolanki z Trzebiatowa złożyli rodzice jednego z dzieci.
Według serwisu gryfickie.info, chłopiec miał być m.in. wystawiany za karę na taras czy siłą zmuszany do spania. Dyrektorka prywatnego punktu przedszkolnego miała też krzyczeć na dziecko, gdy płakało za mamą.
Rzeczniczka kuratorium Małgorzata Duras potwierdza wpłynięcie skargi na zachowanie właścicielki placówki, ale nie zdradza jej szczegółów.
- Dotyczyła ona działania tej osoby, zachowania wobec dzieci, podopiecznych tego punktu przedszkolnego. Skarga jest rozpatrywana i nie ma jeszcze decyzji, w jakim trybie będzie rozwiązywana. Czy odbędzie się to przez kontrolę doraźną czy zostanie wszczęte postępowanie dyscyplinarne, które zawsze jest poprzedzone bardzo szczegółowym postępowaniem wyjaśniającym - tłumaczy Duras.
Właścicielka punktu przedszkolnego, której dotyczą zarzuty, w rozmowie z Radiem Szczecin potwierdziła, że niektóre z opisywanych przez rodziców sytuacji miały miejsce. Aleksandra Krawczyk-Gutkowska stwierdziła jednak, że chłopiec opowiadając o nich w domu mógł je podkoloryzować i źle zrozumieć intencje wychowawczyni.
- Sytuacja miała miejsce, jak byłam już w ciąży i wydaje mi się, że byłam już bardziej nerwowa. Była taka sytuacja, że wyszłam z nim na taras, żeby go trochę uspokoić i wracałam, zamiast puścić dziecko pierwsze, ja weszłam pierwsza i prawdopodobnie zamknęły się drzwi. Dziecko mogło to odebrać, że chciałam je tam zostawić - wyjaśnia Krawczyk-Gutkowska.
Jak dodaje, chłopiec był wyjątkowo ruchliwy, ale nie krzyczała, a jedynie podniosła głos,
by płaczący maluch usłyszał, co do niego mówi. Nie przypomina sobie też szczegółów sytuacji, kiedy miała rzekomo trzymała głowę dziecka, zmuszając go do położenia się.
Kuratorium Oświaty w Szczecinie zapowiada, że będzie badało sprawę najszybciej jak będzie to możliwe. Tylko w minionym roku szkolnym do kuratora trafiło ponad 40 podobnych zgłoszeń, w których rodzice informowali urzędników o możliwych nieprawidłowościach w placówkach, do których uczęszczały ich dzieci.
Rzeczniczka kuratorium Małgorzata Duras potwierdza wpłynięcie skargi na zachowanie właścicielki placówki, ale nie zdradza jej szczegółów.
- Dotyczyła ona działania tej osoby, zachowania wobec dzieci, podopiecznych tego punktu przedszkolnego. Skarga jest rozpatrywana i nie ma jeszcze decyzji, w jakim trybie będzie rozwiązywana. Czy odbędzie się to przez kontrolę doraźną czy zostanie wszczęte postępowanie dyscyplinarne, które zawsze jest poprzedzone bardzo szczegółowym postępowaniem wyjaśniającym - tłumaczy Duras.
Właścicielka punktu przedszkolnego, której dotyczą zarzuty, w rozmowie z Radiem Szczecin potwierdziła, że niektóre z opisywanych przez rodziców sytuacji miały miejsce. Aleksandra Krawczyk-Gutkowska stwierdziła jednak, że chłopiec opowiadając o nich w domu mógł je podkoloryzować i źle zrozumieć intencje wychowawczyni.
- Sytuacja miała miejsce, jak byłam już w ciąży i wydaje mi się, że byłam już bardziej nerwowa. Była taka sytuacja, że wyszłam z nim na taras, żeby go trochę uspokoić i wracałam, zamiast puścić dziecko pierwsze, ja weszłam pierwsza i prawdopodobnie zamknęły się drzwi. Dziecko mogło to odebrać, że chciałam je tam zostawić - wyjaśnia Krawczyk-Gutkowska.
Jak dodaje, chłopiec był wyjątkowo ruchliwy, ale nie krzyczała, a jedynie podniosła głos,
by płaczący maluch usłyszał, co do niego mówi. Nie przypomina sobie też szczegółów sytuacji, kiedy miała rzekomo trzymała głowę dziecka, zmuszając go do położenia się.
Kuratorium Oświaty w Szczecinie zapowiada, że będzie badało sprawę najszybciej jak będzie to możliwe. Tylko w minionym roku szkolnym do kuratora trafiło ponad 40 podobnych zgłoszeń, w których rodzice informowali urzędników o możliwych nieprawidłowościach w placówkach, do których uczęszczały ich dzieci.

Radio Szczecin