Chodzi o zwierzę potrącone przez samochód, które przez wiele godzin konało na drodze w mrozie czekając na pomoc. Zwierzęcia pilnowała policja.
Dyżurny Komendy Policji w Drawsku Pomorskim i wolontariusze spędzili kilka godzin na szukaniu pomocy. Nie pomógł również weterynarz, który posiada umowę z Urzędem Miasta i Gminy w Czaplinku.
Nie mogąc skontaktować się z lekarzem weterynarii w regionie policjanci zwrócili się z pomocą do prof. Sabiny Pieróżek-Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury "Wilk".
- Poprosiłam policję o przesłanie filmików przedstawiających stan zwierzęcia i skonsultowałam się z lekarzem weterynarii - tłumaczyła Pieróżek-Nowak w naszej audycji interwencyjnej "Czas reakcji". - Dla niej te filmiki były jednoznaczne. Weterynarz powiedziała, że tego wilka niestety nie da się uratować. To był wilk z złamanym kręgosłupem. Myśl była taka, że po prostu wsiądziemy w samochód i przejedziemy te 600 kilometrów [gdyby była szansa na ratunek wilka przyp. red.]
Michał Kudawski z Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Wielgowie uważa, że diagnoza mogła być błędna i wilk mógł przeżyć.
- Chciała wieźć wilka z województwa zachodniopomorskiego do Bielska Białej, co jest w ogóle bezsensowne. Próbują z siebie robić bohaterów, a wystarczyło zadzwonić do nas, do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt, nie unosić się honorem, tylko po prostu nas poinformować.
Wilk został uśpiony nad ranem. Zwierzęta te są w Polsce objęte ochroną.
Nie mogąc skontaktować się z lekarzem weterynarii w regionie policjanci zwrócili się z pomocą do prof. Sabiny Pieróżek-Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury "Wilk".
- Poprosiłam policję o przesłanie filmików przedstawiających stan zwierzęcia i skonsultowałam się z lekarzem weterynarii - tłumaczyła Pieróżek-Nowak w naszej audycji interwencyjnej "Czas reakcji". - Dla niej te filmiki były jednoznaczne. Weterynarz powiedziała, że tego wilka niestety nie da się uratować. To był wilk z złamanym kręgosłupem. Myśl była taka, że po prostu wsiądziemy w samochód i przejedziemy te 600 kilometrów [gdyby była szansa na ratunek wilka przyp. red.]
Michał Kudawski z Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Wielgowie uważa, że diagnoza mogła być błędna i wilk mógł przeżyć.
- Chciała wieźć wilka z województwa zachodniopomorskiego do Bielska Białej, co jest w ogóle bezsensowne. Próbują z siebie robić bohaterów, a wystarczyło zadzwonić do nas, do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt, nie unosić się honorem, tylko po prostu nas poinformować.
Wilk został uśpiony nad ranem. Zwierzęta te są w Polsce objęte ochroną.
Edycja tekstu: Natalia Chodań

Radio Szczecin