W Szczecinie wraca temat zakazu palenia na przystankach komunikacji miejskiej.
Radny klubu PiS Marek Duklanowski apeluje o jego realne egzekwowanie, bo, jak podkreśla, przepisy są często ignorowane. Proponuje proste rozwiązanie: wyraźne oznaczenia, które nie pozostawią wątpliwości, gdzie kończy się strefa wolna od dymu.
Mieszkańcy przyznają, że obecne zasady nie zawsze są czytelne, ale jednocześnie zauważają, że część osób i tak lekceważy oznakowanie.
- Niech palą, niech się trują. - Okropnie przeszkadza. - A..., kto na to patrzy... - Po cichu każdy ciągnie, ile wejdzie. - Nie palę na przystankach. Jak odchodzą, to gdzieś tam dalej. -Najlepiej to i w tramwaju by palił i wszędzie. - Jakby na przykład było napisane, że nie mogę palić na przykład tam, a tu mogę: byłoby lepiej. - Ludzie teraz nie reagują, ani na znaki, ani na to, co się do nich mówi. - Ja rzuciłem i żyję - mówili.
Obowiązująca uchwała określa, że zakaz palenia obejmuje m.in. 15 metrów od słupka przystankowego, ale w praktyce granice te nie są zawsze jasne. Mały piktogram przy przystanku nie wystarcza - wskazuje radny Duklanowski.
- Sugeruję, żeby to był powrót do tych linii, które jasno oznaczały, że tutaj palić nie wolno, ale ewentualnie przecież żaden problem napisać na chodniku, dalej, już poza stricte przystankiem, napisać "tu wolno palić" albo na tej części, gdzie nie wolno jeszcze dołożyć ze dwa piktogramy - proponował radny.
Za złamanie zakazu palenia w miejscach publicznych, w tym na przystankach, grozi mandat do 500 zł. Zapytaliśmy ZDiTM, czy planowane są zmiany w oznakowaniu przystanków, które pozwoliłyby jasno wytyczyć granice stref wolnych od dymu – czekamy na odpowiedź.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Mieszkańcy przyznają, że obecne zasady nie zawsze są czytelne, ale jednocześnie zauważają, że część osób i tak lekceważy oznakowanie.
- Niech palą, niech się trują. - Okropnie przeszkadza. - A..., kto na to patrzy... - Po cichu każdy ciągnie, ile wejdzie. - Nie palę na przystankach. Jak odchodzą, to gdzieś tam dalej. -Najlepiej to i w tramwaju by palił i wszędzie. - Jakby na przykład było napisane, że nie mogę palić na przykład tam, a tu mogę: byłoby lepiej. - Ludzie teraz nie reagują, ani na znaki, ani na to, co się do nich mówi. - Ja rzuciłem i żyję - mówili.
Obowiązująca uchwała określa, że zakaz palenia obejmuje m.in. 15 metrów od słupka przystankowego, ale w praktyce granice te nie są zawsze jasne. Mały piktogram przy przystanku nie wystarcza - wskazuje radny Duklanowski.
- Sugeruję, żeby to był powrót do tych linii, które jasno oznaczały, że tutaj palić nie wolno, ale ewentualnie przecież żaden problem napisać na chodniku, dalej, już poza stricte przystankiem, napisać "tu wolno palić" albo na tej części, gdzie nie wolno jeszcze dołożyć ze dwa piktogramy - proponował radny.
Za złamanie zakazu palenia w miejscach publicznych, w tym na przystankach, grozi mandat do 500 zł. Zapytaliśmy ZDiTM, czy planowane są zmiany w oznakowaniu przystanków, które pozwoliłyby jasno wytyczyć granice stref wolnych od dymu – czekamy na odpowiedź.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Mieszkańcy przyznają, że obecne zasady nie zawsze są czytelne, ale jednocześnie zauważają, że część osób i tak lekceważy oznakowanie.
- Sugeruję, żeby to był powrót do tych linii, które jasno oznaczały, że tutaj palić nie wolno, ale ewentualnie przecież żaden problem napisać na chodniku, dalej, już poza stricte przystankiem, napisać "tu wolno palić" albo na tej części, gdzie nie wolno jeszcze dołożyć ze dwa piktogramy - proponował radny.

Radio Szczecin